środa, 9 listopada 2011

Odwieczny problem: na narty z biurem podróży, czy samodzielnie?

Co roku w mediach, na forach turystycznych pojawiają się denerwujące branżę nagonki na biura podróży. Denerwują się oczywiście te niewinne. Te natomiast, które mają coś na sumieniu, siedzą cicho i obserwują rozwój sytuacji.

Już wręcz tradycją są spektakularne upadki biur podróży i setki artykułów ostrzegawczych dla turystów. Jaka jednak jest gwarancja 100% powodzenia w przypadku samodzielnego zarezerwowania obiektu? Poniżej przedstawiamy 4 punkty, w których znajdują się za i przeciw wyjazdom zorganizowanym przez biura podróży. Oczywiście mówimy o biurach profesjonalnych, w których pracują ludzie doświadczeni i kompetentni.



1. Wybór oferty.

Nie ma dwóch takich samych narciarzy. Różnimy się wyglądem, doświadczeniem, wiedzą, zasobnością portfela i jeszcze wieloma innymi czynnikami. Pierwszy problem przy wyborze oferty pojawia się, kiedy musimy zdecydować się na region. Doświadczeni wiedzą od razu gdzie chcą pojechać. Niedoświadczeni lub początkujący muszą niestety poświęcić na to trochę więcej czasu (o tym bliżej w pkt.2). 

Jeżeli wybraliśmy region, czas na szukanie obiektu. I tutaj mamy ogromne pole do popisu. Przecież ?w sieci? jest ogromna ilość i różnorodność propozycji, a oszukiwać może nie tylko nieuczciwe biuro podróży, ale również nieuczciwy właściciel pensjonatu czy apartamentu. Ryzyko jest podobne. Każdy  może  przedstawić w katalogach czy na stronach internetowych nieprawdziwe zdjęcia lub niewłaściwe odległości do wyciągów narciarskich. Widząc na stronie internetowej pensjonatu, którym jesteśmy zainteresowani zdjęcie pięknej sypialni, nie mamy gwarancji, że każda sypialnia wygląda dokładnie tak samo, a nie jest np. jedynym wyremontowanym pokojem. Podobnie Pani Kasia z zaprzyjaźnionego biura, która fantastycznie zachwala hotel X, położony tuż obok gondoli niekoniecznie widziała go na własne oczy.

Nie można jednak, do organizacji wczasów podchodzić zgoła pesymistycznie,  i z góry zakładać, że zostaniemy oszukani. Oczywiście odrobina ostrożności nie zaszkodzi, ale nie dajmy się zwariować. W tym przypadku wybór należy już do narciarza, czy zechce zaufać Pani Kasi, czy właścicielowi pensjonatu. Nie oszukujmy się ? oboje chcą na narciarzu zarobić, ale też każdemu z nich zależy, aby ten narciarz za rok do nich powrócił. Dlatego też każdy jest bardzo ostrożny i nie może sobie pozwolić na najmniejszy nawet błąd.



2. Czas.



Wracamy do naszego niedoświadczonego narciarza. Chcąc pojechać pierwszy raz na narty w Alpy musi najpierw spędzić wiele godzin w Internecie szukając informacji o najlepszych i najgorszych ośrodkach narciarskich. Następnie musi te informacje zweryfikować, bo ile narciarzy, tyle przecież opinii. Kolejny krok, to szukanie w danym regionie obiektów ? apartamentów lub hoteli. Pamiętajmy, że w każdym regionie jest kilkaset obiektów, które reklamują się w Internecie i warto je sprawdzić. Czy mamy na to czas?

Jeżeli decydujemy się na skorzystanie z oferty biura podróży potrzebujemy czas na wykonanie telefonu lub wysłanie e-maila. Przedstawiamy nasze oczekiwania: termin, ilość osób, rodzaj zakwaterowania. Można, aczkolwiek niekoniecznie podać region oraz kwotę, w której chcemy się zmieścić. Potem zajmujemy się swoimi sprawami i czekamy na przygotowaną ofertę. Jaka jest gwarancja, że oferta, którą otrzymamy będzie w 100% trafiona? Żadna. Zakładając jednak, że każdej firmie zależy na zadowoleniu klienta, przyjmujemy, że biura podróży staną lub przynajmniej będą starały się stanąć na wysokości zadania, aby przygotować ofertę w 100% skrojoną na miarę potrzeb klienta.

3. Oferta.

Ofert w Internecie są tysiące. Należy tylko wybrać najbardziej pasującą do naszych wyobrażeń. Wielu narciarzy porównuje oferty otrzymane bezpośrednio od tych przygotowanych przez biuro podróży i na tej podstawie decyduje się na podjęcie decyzji. Pamiętajmy jednak, że biuro podróży to nie instytucja charytatywna i nastawione jest na określony zysk. To, jaka będzie cena oferty w znacznej mierze zależy od polityki finansowej biura, ale również od kontrahenta, czyt. właściciela hotelu, apartamentu, etc. Właściciele obiektów podobnie jak narciarze są różni. Jedni chętnie dają biurom podróży duże prowizje, licząc przez to na większą promocję. Dzięki danej prowizji cena końcowa obiektu, nierzadko w biurze podróży jest znacznie bardziej korzystna, niż gdyby klient zarezerwował hotel bezpośrednio. Zdarzają się jednak kontrahenci, którzy nie rozumieją lub raczej nie chcą zrozumieć sposobu funkcjonowania rynku turystycznego. Wbrew pozorom jest to oczywiste - hotel w centrum Mayrhofen nie musi dzielić się swoim zarobkiem z biurem podróży, ponieważ od 10 lat przyjeżdżają do niego stali klienci z Niemiec i Holandii, wypełniając 80% miejsc noclegowych.

Obok podstawowej oferty zakwaterowania, w Internecie możemy znaleźć także oferty pakietowe. Te najczęściej proponowane są przez biura podróży i obejmują: przejazd, zakwaterowanie, opiekę pilota, ubezpieczenie oraz bardzo często kurs narciarski i program dodatkowy. Jeżeli posiadamy własny środek lokomocji i niechętnie podróżujemy z grupą zorganizowaną, a mimo to zależy nam na czymś więcej niż standardowe zakwaterowanie, pozostaje nam wyszukanie w sieci pakietów. Wybrane hotele, które mają podpisane umowy z ośrodkami narciarskimi oferują, najczęściej przed i po sezonie zakwaterowanie z 6 dniowym karnetem narciarskim. Oprócz karnetu, często właściciele proponują dodatkowe atrakcje, jak: opieka nad dziećmi, curling, wędrówki z pochodniami, wieczorek taneczny, etc.

Jeżeli zdecydujemy się na takie rozwiązanie i zarezerwujemy miejsce w hotelu, wówczas przed przyjazdem drukujemy potwierdzenia dokonanych wpłat zaliczek i z nimi udajemy się na wymarzone ferie. Jeżeli natomiast zdecydowaliśmy się na ofertę biura podróży, najczęściej 2-3 tygodnie przed rozpoczęciem wakacji otrzymujemy voucher (dokument uprawniający do zakwaterowania), a także często mapę kraju, mapkę narciarską oraz inne materiały reklamowe.

4. Gwarancja powodzenia transakcji.

Gwarancji chyba nie mamy nigdy. Nie możemy uogólniać, że wszystkie biura podróży nastawione są na zdzieranie z klienta, ale też nie możemy zakładać, że nie jesteśmy w stanie sami zorganizować sobie wyjazdu narciarskiego. Zrobimy to w 100% bez większego problemu. Internet jest zasypany różnego rodzaju ofertami. Pamiętajmy także, że nie warto w ofertach doszukiwać się podstępu i oszustwa. Mimo to,  jeżeli jednak takowe się zdarzy, jakie kroki powinniśmy podjąć? Zastanówmy się gdzie szukać pomocy, jeżeli po przyjeździe do Austrii okaże się, że Hotel X nie istnieje, podobnie jak konto, na które wpłacaliśmy pieniądze? Pomyślmy także, do jakiej instytucji się udamy, kiedy okaże się, że upadło biuro podróży, w którym dokonaliśmy rezerwacji?

Nie ma gotowych przepisów na tego typu sytuacje.

Pamiętajmy! Warto wierzyć w dobre intencje ludzi, bo nie wszyscy oszukują, a wielu właścicieli biur podróży, czy hoteli bardzo kocha swoją pracę, kontakt z ludźmi i zrobi wszystko aby ich klienci / goście poczuli się usatysfakcjonowani z otrzymanej oferty oraz obsługi.

--
Stopka

Monika Wiater www.globtrans.pl

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

piątek, 4 listopada 2011

Jedyny taki szlak wina i miodu

Nie od dziś wiadomo że słowiańska kraina miodem słynęła, bynajmniej szczególnie zachodnia Polska winem również. Najsłynniejszy zaś winny gród w Polsce to Zielona Góra ? która to od zarania swego otoczona była winnicami, produkowano tutaj od wiek wieków najprzedniejsze wina.

 

Jest to jedno z ciekawszych miejsc w Polsce mimo, że blisko 50 lat komunistycznej niedoli zniszczyło prawie tą tradycję . Nowa Polska odrodziła się z obyczajem winiarskimi w Lubuskim rejonie winnic. Winiarze z tego rejonu przyczynili się do tego, że dziś w Polsce można założyć winnicę i bez przeszkód sprzedawać własne wina - bez licencji i akcyz. Zielona Góra to dziś stolica polskich winiarzy i polskiego wina. Bachanalia, co roku we wrześniu goszczą coraz więcej turystów. których zabawia przez tydzień sam Bachus. Muzyka, wino, śpiew i kabarety rządzą wówczas winnym grodem.

To jednak nie wszystko, szlakiem z Zielonej Góry do Gorzowa, wiedzieni zapachem slow foodów regionalnych i przednich win,  możemy delektować się cały rok. Składający się z czternastu z początku miejsc, lubuski szlak wina i miodu jest nie tylko hitem turystycznych targów Zatoru, ale prawdziwą perłą na mapie turystycznej Europy. Jeżeli mamy kilka dni wolnego do pracy do zapraszamy w te rejony, tutaj są najprzedniejsze polskie winnice - Kinga ze starej wsi, Cantina z Mozowa, Na Leśnej Polanie, Proczek, Miłosz z Łazów, Julia ze Starego Kisielina i inne, a co istotne uprawiane tu winorośle etymologicznie wywodzi się z tej właśnie ziemi. Winnice dają także możliwości poznania samemu technik uprawy, nie tylko umożliwiają degustację - każdy kto tam przyjedzie śmiało w weekend może zakasać rękawy i nauczyć się uprawiać winorośl, a potem samemu robić wino?.

Winny szlak to smak historii regionu, poznać go można dzięki kolejnemu postojowi na trasie ? jest nim Muzeum Etnograficzne w pod zielonogórskiej Ochli. Tutejsze 51 domów, chat, gospodarstw, młynów i innych architektonicznych perełek wsi z okresu od XVII do XX wieku robi wrażenie. Zwiedzanie nie musi być nudne zwłaszcza, że strudzonych zaprasza muzealna - jedyna w naszym kraju plenerowa ekspozycja winiarska z własną winnicą. Eksponaty ukazują czarowną i smakowitą historię winiarstwa, ale i cały proces produkcji przedniego wina - od upraw winorośli, aż po degustację.

Winne wzgórza wokół zielonogórskiej palmiarni to także miejsce gdzie można umówić się na randkę z dziewczyną w ciepły wieczór, ale też odwiedzić sklep winiarski by zakupić akcesoria i fachową literaturę o winach. Najlepsze zaś na sam koniec - winnica Paradyż to piękny pocysterski zespół klasztorny, tam nie tylko są największe koncerty muzyki sakralnej w Polsce, ale przy samym klasztorze zasadzono wiele tysięcy sadzonek winnych winorośli, by raczyć oczy i smaki melomanów, nie tylko słuch.

Jeżeli zostało nam jeszcze trochę urlopu i dni wolnych od pracy to pośród głuszy leśnej, kompletnej pałac i winnicę Mierzęcin warto zwiedzić, to elegancki hotel i konferencyjne centrum, opodal którego jest największa w lubuskim winnica. I wreszcie miodek z pod zielonogórskiej Świdnicy, od lat tam właśnie produkuje się miód, wosk pszczeli, pyłek kwiatowy i słynny na zachodniej rubieży - napój miodowo-owocowy. Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Kalsku z kolei organizuje dla wszystkich chętnych turystów szkolenia winiarskie i znane targi rolniczo - winiarskie, gdzie wystawiają się winiarze nie tylko z Polski, ale całej Europy, bo jest tutaj wyśmienita baza noclegowo / konferencyjna.

Szlak uraczonego jadłem i napitkiem turysty wieńczą - pszczelarski skansen w Pszczewie, kuszący sytymi plastrami miodu i wosku, a nade wszystko odgłosami pracy pszczół i nęcąc nozdrza wonnym kitem. A także sławetne nadnoteckie miody z Gralewa, opodal Santoka - to najlepsze z tradycyjnych certyfikowanych produktów. Aż ślinka cieknie, mniaaaam!

--
Stopka

J.J. Jak spędzamy wolne dni od pracy.

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

czwartek, 27 października 2011

Wycieczka przez ląd olbrzymów

Relacja z wycieczki do mało znanego, ale jak fascynującego Parku Narodowego Nxai Pan w Botswanie gdzie królują stada słoni i baobaby. W tym stoickim spokoju mieliśmy wiele czasu do refleksji i zrozumienia prawdziwego ducha Afryki.

Park Narodowy Nxai Pan leży w północnej części głównej drogi Maun ? Nata w Botswanie, po przeciwnej stronie Parku Narodowego Makgadikagadi. Najbardziej charakterystycznym miejscem są fossil pans (równiny skamienielin) ale park zyskał większą sławę dzięki siedmiu baobabom zwanym baobabami Bainesa nazwanym imieniem artysty, podróżnika, Thomas Baines, który namalował to miejsce w 1862 roku. Jest to mały park jak na standard Botswany, około 2600 km?. W porze deszczowej, drogi mogą zamienić się w lepką glinę, ale kwiaty, rozległe, zielone przestrzenie, stada zwierząt i podążające za nimi drapieżniki czynią wizytę bardzo udaną. Byle tylko nie utknąć w błocie. W porze suchej miejsce to staje się przeciwieństwem, niezbyt ładne, gorące jak piekło ale łatwiejsza jest chociaż jazda, chociaż 35 km odcinek biegnący od bramy wjazdowej jest piaszczysty, nadający się tylko dla samochodów z napędem na cztery koła.

Nasza wycieczka w Parku Narodowym Nxai Pan przypadła na koniec pory deszczowej, ale teren stawał się już suchy, czyniąc pans białym i gorącym piekłem pod gorącym niebem. Jechaliśmy z kempingu w poszukiwaniu zwierzyny, ale nie zobaczyliśmy nic więcej poza szakalami patrolującymi okolicę w poszukiwaniu jedzenia. Zamiast wracać na ponury kemping, zaparkowaliśmy obok oczka wodnego gdzie, według naszego informatora turystycznego filmowano sceny do filmu Lions of the Kalahari.

Miejsce to jest charakterystyczne dla tej części świata ze względu na żar lejący się z nieba, brak cienia i bezkresną równinę niby ocean. Mogliśmy śmiało wyjść z samochodu i zwiedzać miejsce na piechotę, byliśmy przecież w stanie widzieć czy nie czai się jakiś drapieżnik w promieniu dobrych paru kilometrów. Pozy tym co za różnica pomiędzy odpoczynkiem na nieogrodzonym kempingu czy w innym miejscu parku? Kilka springboków, dropów olbrzymich i sieweczek zbliżyło się do nas kiedy jedliśmy lunch, 10 m od oczka wodnego. Dużo dalej zebra szukała schronienia pod rozłożystą akacją. Niespodziewanie pojawił się obok nas szakal, przez chwilę przyglądał nam się w bezruchu i przeszedł do wodopoju. Siedząc tak, czuliśmy się bezbronni, chociaż mieliśmy samochód, mogący obronić nas od lwów, niestety nie od słoni. Pojawiły się one tak jak okręty na horyzoncie. Zbliżyły się szybciej niż tego spodziewaliśmy. Zamiast wejść do wody, szły w naszym kierunku. Czas jechać dalej, szybko spakowaliśmy nasz lunch i w pośpiechu wskoczyliśmy do samochodu. Paniczny pośpiech z naszej strony wydał się podejrzany dla słoni. Siedzieliśmy w gorącym samochodzie, zamknęliśmy drzwi i okna, w tym czasie słonie napiły się trochę wody. Sądziliśmy że teraz sobie pójdą skąd przyszły, jakże byliśmy w błędzie. Byliśmy na ich drodze, nagle słonie znalazły się obok nas. Ucieczka nie miała sensu w tym momencie. Z łatwością mogły nad dogonić i przewrócić samochód. Jeśli znali byśmy lepiej zachowanie słoni, rozumieli byśmy że byliśmy bardziej w niebezpieczeństwie śmierci z powodu wysokiej temperatury w samochodzie niż z powodu stratowania przez słonie.

Te miłe olbrzymy afrykańskie, z zainteresowaniem obserwowały nas i spokojnie poszły w swoją stronę. W czasie dalszego zwiedzania ponownie spotkaliśmy stado słoni z młodymi. Na nasz widok, młode słonie zebrane zostały do jednej grupy, a królowa postawiła szeroko uszy jako znak że nie jesteśmy tutaj mile widziani. Baobaby widoczne są z daleka, stoją niby wieże na horyzoncie nad Kudiakam Pan. Jest tu surrealistyczne, spokojne miejsce. Zgodnie z informatorem turystycznym, widok na baobaby z jednym leżącym na ziemi nie zmienił się od czasu kiedy Thomas Baines malował je. Kiedy tam byliśmy, miejsce to było zupełnie puste z wyjątkiem chmar komarów, które rozpoczęły nas atakować. Nie pomagały nawet repelenty.

 

Baobaby na Pustyni w Botswanie

--
Stopka

Waldemar Delekta, podróżnik, miłośnik wycieczek do Afryki

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

niedziela, 9 października 2011

Wypoczynek w górach

Każdy ma własny sposób na spędzanie urlopu. Niektórzy potrafią zaplanować wypoczynek już wiele miesięcy wcześniej, prześledzić najciekawsze oferty i zarezerwować wymarzony hotel. Są też tacy, którzy na wakacje wyjeżdżają spontanicznie, pakują się w pośpiechu i nie mają czasu na sprawdzenie miejsc noclegowych.

Jeśli należysz do drugiej grupy, w niektóre zakątki Polski możesz udać się bez obaw. Takim miejscem z całą pewnością jest Podhale. Już jadąc zakopianką, nie sposób nie zauważyć tabliczek "nocleg Zakopane", trzymanych przez czekających na turystów górali. Zatrzymanie się przy takiej ofercie nic nie kosztuje, a kto wie, czy nie spełni ona Twoich oczekiwań. Gdy okaże się, że pokój odbiega od wyobrażeń, nie należy się zniechęcać. Jeśli chodzi o noclegi, Zakopane dysponuje szeroką i różnorodną ofertą.

Pierwszą z możliwości są górskie schroniska. Miejsce to odpowiednie jest dla miłośników Tatr. Dotarcie do nich wymaga odrobiny wysiłku, jednak nagrodą są piękne widoki i     niepowtarzalne tatrzańskie powietrze. W sezonie letnim nie ma co liczyć na miejsce w pokoju, jeśli nie zrobiło się wcześniej rezerwacji. Można za to przespać się na podłodze w jadalni, dlatego warto zabrać ze sobą śpiwór i karimatę.

Kolejną możliwością jest nocleg w góralskiej willi. Takich miejsc nie brak w Zakopanem. Wille można nazwać małymi hotelami urządzonymi w podhalańskim stylu. Dużą zaletą tych miejsc jest ich oferta gastronomiczna czyli regionalna kuchnia. Oczywiście możemy też zarezerwować pokój w hotelu. Oferta ta skierowana jest głównie do  gości przyzwyczajonych do wysokiego standardu. Wiele z zakopiańskich hoteli dysponuje własnym salonem SPA. Możemy także wynająć apartamenty Zakopane dysponuje zarówno niedrogimi, jak i luksusowymi apartamentami. Takie miejsce noclegowe idealne dla turystów, którzy cenią spokój i intymność. Najbardziej ekskluzywne apartamenty urządzone są w wyszukanym stylu, oferują dostęp do internetu, a nawet własną saunę. Oczywiście standardem jest wyposażenie w wszystkie sprzęty jakie mamy w swoich domach między innymi telewizor, mikrofalówka.

Turyści mogą śmiało wybierać w bogatej bazie noclegowej w Zakopanem. Gdyby jednak nic nie okazało się zadowalające, zawsze można przenocować na drewnianej ławce przed górskim schroniskiem. Widok po obudzeniu z całą pewnością zaprze dech w piersiach. Aczkolwiek jest to bardzo ryzykowny manewr, gdyż noce w górach generalnie są chłodne. Oczywiście w zimie nie ma takiej możliwości, gdyż grozi to po prostu zamarznięciem.

--
Stopka

Łucja

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

Zabytki Bułgarii – Czerepiszki Monastyr

Autor: b_baczek 2 października 2011
Bułgaria to kraj o niezwyklej i ciekawej historii, fascynujący przepięknymi górami, które oferują liczne interesujące miejsca do zwiedzenia. Jednym z takich miejsc jest Monastyr Czerepiszki położony w górach Stara Płanina, 30 km od Wracy na trasie Vidin – Botewgrad – Sofia, na przełęczy Iskyrsko Defile.
Decydując się na zwiedzanie monastyru i jego najbliższych można skorzystać z oferty noclegowej samego monastyru, dzięki czemu mamy zagwarantowane tanie noclegi. Od 2006 roku klasztor oferuje wyżywienie i zakwaterowanie dla turystów. Za umiarkowaną cenę można spędzić tutaj noc w pokojach 3, 4 lub 6-osobowych.

Monastyr został wybudowany pod koniec XIV wieku nad rzeką Iskar, a jego fundatorem był ostatni władca Drugiego Carstwa Bułgarskiego (1185–1396), Iwan Sziszman, który ścigany przez Turków, znalazł schronienie w pobliskich jaskiniach (stąd też ich nazwa „Sziszmanowi peszteri”). Natomiast nazwa monastyru wywodzi się od słowa „czaszka”- po ostatniej bitwie Sziszimana z Turkami w okolicy przez długi czas poniewierały się ludzkie czaszki.

Klasztor był niejednokrotnie niszczony, ale zawsze go odbudowywano. Wiek XVI to okres, w którym obiekt stał się centrum kulturalno – edukacyjnym renesansu bułgarskiego. Mieszkali tu i tworzyli tacy artyści jak Aleko Konstantinov czy Ivan Vazow.

Najcenniejszymi eksponatami monastyru są Ewangelia Czerepiska w ozdobnej złotej oprawie i ręcznie tkana „płasztenica” pod którą przechodzą wierni podczas procesji wielkanocnej, a także akt fundacyjny z XIV wieku, cenne księgi, piękne stare ikony oraz średniowieczna broń i naczynia. Rzeźbiony ikonostas wykonali mistrzowie szkoły triawneńskiej, a freski i ikony malowano od XVI do XIX wieku.

Zespół klasztorny składa się z cerkwi, paraklisu i cerkwi grobowej, są też domy zakonników, między innymi Raszidowa kyszta, zbudowana i podarowana klasztorowi przez Turka w podzięce za uratowanie córki. W dolinie widoczne są pozostałości murów obronnych pochodzące z okresu panowania rzymskiego.

Artykuł pochodzi ze strony www.artykuly.net.pl

poniedziałek, 3 października 2011

Urlop na łonie natury, czy w stolicy kultury?

Każdy z nas mając możliwość wyjazdu na weekend chce, aby był on jak najbardziej udany i to pod każdym względem. Możliwości jest wiele i jedynie od naszych preferencji zależy, gdzie i w jaki sposób spędzimy wolny czas.

Każdy z nas ma inne oczekiwania co do wyjazdu, jedni wybiorą łono natury, a inni uroki miasta. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku atrakcji jest wiele. Jeśli chcemy odpocząć od zgiełku miasta zdecydowanie agroturystyka będzie tym czego nam trzeba. Piękna przyroda, świeże powietrze i cisza. Bezapelacyjnie jest to czas i miejsce, gdzie można odpocząć, zrelaksować się, wyciszyć - odpoczynek psychiczny gwarantowany. Do tego dodać trzeba jeszcze jeszcze pyszne, regionalne jedzenie, jakie serwują gospodynie i układa nam się w głowie cudny wypoczynek Małopolska to jest właśnie region, który z czystym sumieniem można polecić jeśli chodzi o taką formę wypoczynku. Ta południowo-wschodnia część Polski szczególnie w ostatnich latach zainwestowała w rozwój agroturystyki i ten fakt w dużej mierze przyczynił się do rozwoju obszarów wiejskich w tym regionie. Natomiast są to wciąż szalenie interesujące miejsca dla ludzi mieszkających w miastach.



Aczkolwiek są też zwolennicy wypoczynku w mieście. I taka możliwość jest bardzo ciekawa tym bardziej, że w miastach jest wiele miejsc, które warto zobaczyć czy też zwiedzić. Jedną z możliwości godnych polecenia jest wyjazd do Krakowa, czyli Europejskiej Stolicy Kultury. Miejsc, które można, a raczej powinno się odwiedzić jest ogrom. Liczba muzeów, które znajdują się w tym mieście jest spora, a fakt, że Kraków jest jednym z najbogatszych miast środkowej Europy w zbiory muzealne - mówi sam za siebie. Jednak nie tylko muzea mogą wypełnić nasz wolny czas. Kraków jako stolica kultury często organizuje różne festiwale chociażby Misteria Paschalia, Sacrum-Profanum, Noc Muzeów, Festiwal Muzyki Polskiej, które są jedyne w swoim rodzaju na skalę Polski, a może nawet i Europy.



Jednak z uwagi na popularność jaką cieszy się Kraków wśród turystów pamiętajmy o zarezerwowaniu noclegu. Oczywiście baza noclegowa w stolicy małopolski jest bardzo duża, aczkolwiek wcześniejsza rezerwacja pozwoli nam na wybór takiego miejsca jakie odpowiada nam pod każdym względem. Jeśli komfort jest dla nas najważniejszy, a kwestia finansowa schodzi na drugi plan, zdecydujmy się na apartamenty do wynajęcia Kraków jest szczególnie zasobny w średniej klasy pokoje w hostelach, aczkolwiek o wielkim komforcie tutaj mówić nie możemy.



Niezależnie od tego czy nasz wybór padnie na spędzenie dni wolnych na wsi czy w mieście, z pewnością każde z tych miejsc zagwarantuje nam fantastyczne chwile i możliwość wypoczynku. Tylko od nas zależy, gdzie ostatecznie się wybierzemy.

--
Stopka

Łucja

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

piątek, 30 września 2011

Turystyczny skarb Łotwy

Malowniczo położone miasteczka, liczne zabytki, groty owiane legendą ? to właśnie uroki doliny Gauji. Rozciągający się wzdłuż doliny rzeki Gauji Park Narodowy jest jedną z największych atrakcji turystycznych Łotwy.

Znajdziemy tam bowiem niezwykle ciekawą, atrakcyjną oraz cudowna ofertę dla wszystkich turystów. Zarówno dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas oraz dla tych, którzy cenią sobie spokój oraz zwiedzanie dziedzictwa kultury.

Największym miastem parku jest Sigulda. W okresie letnim można przejechać się jednym w krajach nadbałtyckich torem saneczkarsko - bobslejowym, a także odbyć lot balonem nad malownicza doliną obserwując ja z lotu ptaka. Dla amatorów jazdy na rowerze przygotowane zostały szlaki prowadzące do najciekawszych zakątków owej doliny. Rzeką Gaują organizowane są również cykliczne spływy kajakowe.

Park Narodowy Gauja to również gratka dla miłośników oraz wielbicieli tego, co nie dzisiejsze, a wiec tropicieli historii. W Turaidzie odnajdziemy wspaniale zachowany XIII-wieczny zamek biskupi, a także kompleks muzealny podgrodzia wraz  Parkiem Rzeźb współczesnych artystów. Ponadto w miasteczku Krimulda podziwiać można XIX-wieczny pałacyk rodu Leven, a także przylegający do niego majątek. W sąsiedztwie majątku znajdują się ruiny średniowiecznej warowni.  Kolei w miasteczku Cesis obejrzeć można urokliwe kamienice wzdłuż wąskich uliczek. Wzniesiono tam gotycki kościół świętego Jana oraz XIII-wieczny zamek, który był główną siedzibą wielkiego mistrza zakonu inflanckiego. Porównywano go do twierdzy w Malborku.

Szukając mocnych wrażeń w wolnym czasie wybrać można się do małpiego gaju, gdzie między drzewami zamieszczone są linki, ruchome stopnie czy zjazdy, gdzie pod okiem instruktora można trenować sprawność. Brzegi doliny Gauji spina kolejka linowa, umożliwiająca podziwianie zapierających dech w piersiach bogatych widoków oraz walory przyrodniczo-krajobrazowe.

Łotwa czeka na turystów cały rok. Jeśli jednak wyprawa poza granice kraju jest zbyt wielką wyprawę zarezerwujmy noclegi w Szczawnicy, które nie tylko zawsze są gotowe na falę turystów, ale i blisko z każdego miejsca Polski.

--
Stopka

Jezeli jesteś fanem ciekawych miejsc to zobacz koniecznie:- Szczawnica noclegi- Czartery Grecja

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

wtorek, 27 września 2011

Chorwacja i Perła Adriatyku - Dubrownik

Chorwacja to niezwykle piękne i malownicze państwo leżące w południowej Europie nad morzem Adriatyckim. Graniczy z Węgrami, Słowenią, Serbią, Czarnogórą oraz Bośnią i Hercegowiną. W roku 1991 odłączając się od Jugosławii Chorwacja uzyskała niepodległość, od tego czasu w państwie zaczęła się bardzo prężnie rozwijać turystka.

Chorwacja posiada  5835 km linii brzegowej, z czego większość przypada na wyspy. Jest ich tam aż 1158 z czego zamieszkałych jest zaledwie 47. Bardzo różnorodne ukształtowanie terenu, wspaniałe czyste morze, piękne góry i bardzo zielone wyspy oraz fakt, że Chorwacja jest bardzo bezpiecznym krajem, przyciąga niezliczone rzesze turystów z całego świata. Bardzo dużo polaków również upodobało sobie ten kraj jako cel podróży.

Dubrownik, miasto położone najdalej na południe wysuniętego regionu Dalmacji jest uważane przez wielu za najpiękniejsze miasto świata. Nazywane jest "Perłą Adriatyku" i uznane jako zabytek światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Odwiedzają je nie tylko zwykli turyści, ale też członkowie rodzin królewskich, sławni aktorzy i politycy a także światowa śmietanka towarzyska.

Miasto jest swego rodzaju kompleksem otoczonym murami. Mają one dwa kilometry długości i 25 metrów wysokości. W murach znajdują się 2 okrągłe wieże, 14 kwadratowych, 2 fortyfikacje w rogach oraz wielka forteca. W tym miejscu podczas wojny bałkańskiej toczyła się bitwa w obronie Dubrownika.

Zwiedzanie miasta odbywa się pieszo z racji tego, że wszystkie zabytki zlokalizowane są w obrębie Starego Miasta. Główna ulica starówki (Placa) ciągnie się od wieży zegarowej aż do portu. Jest ona najbardziej reprezentatywną arterią Dubrownika, na której cały dzień chodzą tłumy turystów i mieszkańców. Koniecznie trzeba zobaczyć Wielką fontannę Onufrego pochodzącą z 1438 roku. Naprzeciw fontanny znajduję się jedno  nawowy kościół Zbawiciela który powstał w XVI wieku. Obok znajduję się znacznie bardziej okazała świątynia Franciszkanów, której budowa zaczęła się w 1317 roku.

Dubrownik jest miastem wielu kultur w którym znajduję się kościołów i cerkiew oraz jedna z najstarszych synagoga pochodząca z XV wieku. Warto zobaczyć też Pałac Sponza który jest największym z dubrownickich zabytków, wzniesiony w 1522 roku. Budynek w historii spełniał różne funkcje. Mieściły się w nim: urząd celny, skarbiec, mennica, urząd miar, Akademia Dubrownicka, a nawet Muzeum Rewolucji Socjalistycznej. Obecnie jest tutaj Archiwum Republiki Dubrownickiej (Arhiva Dubrovacke Republike) ze starymi dokumentami dotyczącymi dziejów miasta. Zebrano tu również wyjątkową kolekcję manuskryptów z których niektóre z nich liczą sobie  1000 lat.

Zwiedzanie warto skończyć przechadzając się po murach miasta, z których wieczorem rozciąga się niezapomniany widok.

--
Stopka

Zobacz: ogłoszenia jachty

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

środa, 21 września 2011

Bułgarska Rawda - sposób na tanie wczasy

Wiele osób planując wyjazd na wczasy do Bułgarii, poszukuje zakwaterowania w dwóch największych kurortach rejonu czarnomorskiego, a mianowicie w Słonecznym Brzegu lub Złotych Piaskach. Warto jednak przyjrzeć się niewielkim miejscowościom zlokalizowanym w najbliższej okolicy tych dwóch ośrodków.

Często bowiem okazuje się, że osoby, które interesują tanie noclegi w Bułgarii, znajdują niedrogie kwatery o bardzo wysokim standardzie i najwyższej jakości usług właśnie w sąsiadujących miejscowościach letniskowych. Jedną z nich jest Rawda- mały kurort nadmorski Bułgarii, położony w środkowej części wybrzeża. W miasteczku wciąż przybywa hoteli i apartamentowców, w których można wykupić stosunkowo niedrogie noclegi. Dodatkowym atutem jest położenie miejscowości- bez problemu z Rawdy można dostać się do Słonecznego Brzegu, czy na zwiedzanie sąsiedniego Nessebaru. Apartamenty w Rawdzie zapewniają komfortowe i luksusowe zakwaterowanie. W ośrodkach wypoczynkowych czekają na gości baseny, centra odnowy biologicznej, sauny, gabinety masażu i wiele, wiele innych atrakcji.

W Rawdzie można znaleźć liczne wspaniałe i niedrogie restauracje, które serwują przepyszne dania kuchni bułgarskiej i nie tylko. Warto wybrać się na typowo bułgarski obiad, spróbować sałatki szopskiej czy musaki. I delektować się bułgarskim, najstarszym piwem, jakim jest Kamenitza. W kilku miejscach można przy jedzeniu posłuchać muzyki na żywo, co uprzyjemnia wieczorne biesiadowanie.

Miejscowość jest wręcz stworzona na wakacje z dziećmi. Plaża jest szeroka, a wejście do morza łagodne i płytkie. Maluchy mogą spędzać wiele czasu w wodzie i bawić się w piasku. Jest tu także wesołe miasteczko, które również stanowi nie lada atrakcję dla najmłodszych urlopowiczów.

Amatorzy wszelkiego rodzaju sportów i aktywnego spędzania czasu na pewno nie będą się nudzić w Rawdzie. Można tutaj nurkować z rurką, zwłaszcza przy drugiej, skałkowej plaży, można skorzystać z boisk do siatkówki lub kortów tenisowych. Pozostaje także do wyboru cała paleta różnego rodzaju sportów wodnych.

Rawda daje możliwości spędzenia naprawdę ciekawego i aktywnego urlopu za stosunkową niewielką cenę.

--
Stopka

babaczek

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

poniedziałek, 19 września 2011

Szkolenia - Współczesne Igrzyska

W dzisiejszych czasach trwa ostra walka na rynku hotelarskim o klienta, nic dziwnego że kilkudniowe szkolenia w sali konferencyjnej hotelu są dla ich właścicielem prawdziwym rarytasem.

Kiedyś szkolenia kojarzyły się spędzanie wiele godzin czasu z twardym długopisem, grubym zeszytem i pięciominutowymi przerwami na papierosa. Nie obyło się również bez trudnych pytań zadawanych przez egzaminatora, którym najczęściej okazywał się sam Pryncypał lub któryś z jego zastępców.



Od kilku jednak lat mamy tu znaczący postęp. Szkolenia prowadzą fachowe firmy, a właściwie ich pracownicy zwani powszechnie trenerami. Tego niezwykłego człowieka z szerokim uśmiechem nie tyle jednak interesuje rzeczywista wiedza którą nabędzie w czasie szkolenia kursant ile to zęby było kurantowi miło.



To żeby było miło jest w tym artykule wyrażeniem kluczowym. Mamy bowiem tu kilka stron którym niezwykle na przyjemności osoby szkolonej zależy. Omówmy je pokrótce:



Firma szkoleniowa - zdaje sobie doskonale sprawę że podstawa jej sukcesu jest zadowolenie kursantów, to oni bowiem będą swoimi opiniami decydować o jej przyszłości na rynku. Kursant nie jest zadowolony spędzaniem całych nocy nad notatkami lecz połączeniem nauki z zabawą.



Hotelarz - pełni on rolę dobrego wujka Sama, udostępnia salę konferencyjne, sale balowe do dancingów, odpowiedniej klasy pokoje, organizuje wieczory przy ognisku i inne interesujące imprezy, oczywiście za uczciwą opłatą. Należy pamiętać że niektóre hotele w 80% utrzymuje się właśnie z tego rodzaju szkoleń.



Pryncypał - na pierwszy rzut oka, wydaje się że nie powinien być on z takiego obrotu sprawy zadowolony, jest jednak wręcz przeciwnie Pracodawca może powiedzieć że jego podopieczni zostali przeszkoleni przez fachową firmę, dodatkowo wracają do niego ludzie wypoczęci, uśmiechnięci i szczęśliwi, gotowi poświęcić swój cały czas byle kiedyś jeszcze być wysłany na szkolenia.



Trener - tu konkurencja jest bardzo duża, zarobki trenera zależą od bardzo wielu rzeczy łatwości nawiązaniu kontaktów międzyludzkich, umiejętności retorycznych, ciekawej można powiedzieć intrygujących gestach (mowa ciała) czy wreszcie urokowi osobistemu często nazwisko trenera decyduje jakiej firmie zostanie powierzone szkolenie.



I w końcu sam kursant, jest zainteresowany aby nie tylko się dobrze zabawić albo zachować kilka kartek notatek, chce zachować kontakty które być może w przyszłości okażą się bardzo przydatne czy to dla kariery zawodowej czy to dla sfery finansowej. Trenerzy maja na ogół dobre rozeznanie którzy kursanci będą dobrze pracowali na wizerunek ich firmy ( robili swoisty marketing)



Niektóre kursy noszą dumną nazwę kursów lub szkoleń europejskich. Co ma wskazywać na ich szczególną wartość Europa, europejski europejczyk, unia, unijny, wspólnotowy. Może to nie mieć nic wspólnego z Unią Europejską ale jak to brzmi. Czujemy się wtedy dumnymi Europejczykami.



A co z wiedzą???? Spotkałem się kiedyś ze szkoleniem dla przedsiębiorców Europejskie Prawo Gospodarcze, trener prowadzący to szkolenie nie miał żadnego pojęcia o prawie europejskim za to był szalenie przystojny i oczywiście bardzo miły. To wystarczyło by jego wykłady bardzo się podobały, tym bardziej że ten młody człowiek wprost błyszczał nietuzinkowym poczuciem humoru.



Tak naprawdę szkolenia to nowoczesne igrzyska, czyli świetny interes dla wszystkich uczestników:

Firma szkoleniowa - utrzymuje się na rynku, dodatkowo daje zatrudnienie trenerom

Hotelarz - ma wykorzystane sale konferencyjne, sale balowe i większość pokoi

Pracodawca - ma spokojne sumienie że dba o rozwój zawodowy i kulturalny pracowników

Kursant - ma poczucie że przeżył coś niezwykłego i to jeszcze na rachunek swojej firmy.



Nic więc dziwnego że szkolenia obok imprez integracyjnych stanowią w dzisiejszych czasach ulubioną rozrywkę zagwarantowaną przez Pracodawcę, co więcej jest to też nagroda i wyróżnienie dla pracownika, stanowi bowiem podkreślenie że Pryncypał wiąże z nim nadzieję na przyszłość.

--
Stopka

Podroże Vooa

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.