czwartek, 3 maja 2012

Jaworki - Malownicza wieś w Pieninach

Adres URL strony: http://www.publikuj.org/22890 ID wpisu: 22890 / 5001 Jaworki czyli nieduża wieś, położona zaledwie kilka kilometrów od Szczawnicy, leży w dolinie Grajcarka u podnóża Małych Pienin, na obszarze historycznie określanym jako Ruś Szlachtowska. Przepiękny górski krajobraz, bliskość Pienińskiego Parku Narodowego, przełomu Dunajca, a przede wszystkim czyste powietrze, stwarzają wprost wymarzone warunki do wypoczynku. Położenie w kotlinie na pograniczu Małych Pienin i Beskidu Sądeckiego powoduje, iż w Jaworkach zbiega się pięć potoków (Biała Woda, Czarna Woda, Skalski, Kamionka i Stary) rzeźbiących niezwykle malownicze doliny. Najsławniejszą z nich jest niewątpliwie dolina na potoku Kamionka, tworząca wspaniały wąwóz Homole. Z połączenia Białej Wody (do której nieco wyżej wpada Skalski) i Czarnej Wody w samym centrum Jaworek powstaje rzeka Grajcarek płynąca w stronę Szczawnicy do Dunajca. Urokliwe doliny, niezwykłe bogactwo form krajobrazu, niespotykana nigdzie indziej flora i fauna spowodowały utworzenie w okolicach Jaworek aż czterech rezerwatów przyrody: rezerwat przyrody Wąwóz Homole, rezerwat przyrody Zaskalskie-Bodnarówka, rezerwat przyrody Biała Woda oraz rezerwat przyrody Wysokie Skałki. Jaworki to jedna z najatrakcyjniejszych miejscowości turystycznych Pienin. Każdy turysta znajdzie tu coś dla siebie, zarówno miłośnicy przyrody i aktywnego wypoczynku jak i spragnieni wrażeń sportowych, kulturalnych i rozrywkowych. Jaworki posiadają bogate zaplecze turystyczne. Na miłośników białego szaleństwa, zimą czekają narciarskie trasy biegowe, tor snowmobilowy oraz stoki i wyciągi narciarskie ("Arena Narciarska" i "Pod Durbaszką"). Dostępne są wypożyczalnie nart, skuterów śnieżnych, rowerów, quadów. Latem znajdziemy tu wiele kilometrów niezwykle urozmaiconych tras turystyki pieszej, rowerowej i konnej prowadzące do malowniczych zakątków Pienińskiego Parku Narodowego i rezerwatów przyrody. Dostępny jest również tor dla czterokołowców. W miejscowości funkcjonuje również znany w całej Polsce klub Muzyczna Owczarnia. W kameralnych warunkach koncertują tutaj największe sławy bluesowe, rockowe i jazzowe; Nigel Kennedy, Dżem, Kasia Kowalska, TSA, Nocna Zmiana Bluesa, IRA, Voo Voo i wiele, wiele innych. Jeżeli ktoś znajdzie czas na zwiedzanie warto zwrócić uwagę na nieliczne zabytki budownictwa łemkowskiego, dużą liczbę kapliczek, tzw. chyżki oraz zachowany do dziś piękny kościół z 1798 (dawniej cerkiew greko - katolicka) z pięknym ikonostasem. Do Jaworek dojechać można przez miejscowość Krościenko, należy przejechać mostem nad Dunajcem i kierować się w stronę Szczawnicy. Następnie drogą przez centrum Szczawnicy aż do Jaworek. Dodanie: 27/04/2012 10:49, odsłony: 22 Powrót Drukuj

środa, 11 kwietnia 2012

Adres URL strony: http://www.publikuj.org/22282



AFGANISTAN - najtrudniejsza podróż

ID wpisu: 22282 / 4861

Młodość dodała mi skrzydeł, kiedy dowiedziałem się, że lecę do Afganistanu. Wiedziałem, że celem mojego wyjazdu jest pomoc dla mieszkańców tego Kraju. Nie przypuszczałem, że to bardzo niebezpieczna wyprawa.
Moja przygoda z Afganistanem miała miejsce w 1988 roku. Kraj w tym okresie był całkowicie kontrolowany przez Rosjan. Byłem młody i nie zdawałem sobie sprawy z tego, jaka to niebezpieczna wyprawa. Moim zadaniem było dostarczenie darów polskiego rzemiosła dla narodu afgańskiego. Nerwowo zrobiło się tuż po starcie z Okęcia, kiedy dowiedzieliśmy się, że odbywamy testowy rejs po generalnym remoncie naszego samolotu. Nieszczęścia chodzą parami - jak mówi przysłowie.
Wlatujemy w obszar powietrzny Afganistanu. To co widzimy z okien samolotu nie wygląda zachęcająco. Szczyty ośnieżonych pasm górskich. Wszędzie jak okiem sięgnąć góry. Zbliżamy się do jego stolicy, Kabulu. Z okien samolotu widzimy dalej tylko szczyty gór. Piloci przygotowują się do lądowania. Zaczynam się niepokoić: jak tu można wylądować, gdzie jest lotnisko? Piloci wyjaśniają nam, że lotnisko w Kabulu położone jest wśród gór w kotlinie i żeby tam dotrzeć, trzeba stopniowo tracić wysokość samolotu, krążąc wewnątrz masywów górskich. To wyjaśnienie na chwilę nas uspokaja.
Nagle, bez jakichkolwiek uprzedzeń, z obu stron naszego samolotu słyszymy przez okna wybuchy i widzimy białe światła sylwestrowych rac. Jak to możliwe, przecież Sylwester był półtora miesiąca temu (przynajmniej w Polsce). Okazuje się, że to obsługa lotniska wystrzeliwuje te aluminiowe, płonące, gorące race zabezpieczając nasz samolot przed partyzantami rozmieszczonymi w otaczających nas górach i usiłującymi zestrzelić każdy lądujący w Kabulu samolot. Jednak udaje nam się szczęśliwie wylądować. Przez okna samolotu widzimy na płycie lotniska długi szereg czegoś co przypomina trumny. Później dowiadujemy się, że to rzeczywiście trumny Rosjan poległych w Afganistanie.
Przyjeżdżamy z lotniska do hotelu. Nowy szok: Przed wejściem do hotelu stoi radziecki żołnierz uzbrojony w AK 47. Wpuszcza nas. Dostajemy pokój. Możemy odpocząć.
Dużym plusem hotelu w Kabulu było to, że w holu na stolikach zawsze czekały na mnie pyszne, prażone, solone orzeszki pistacjowe. Zjadałem ich straszne ilości i to pomimo ostrzeżeń pracowników naszej Ambasady, a także członków miejscowej Misji ONZ. Dotyczyły one łatwości nabawienia się zakażeń jelitowych, ameby czy jeszcze gorszych przypadłości. W efekcie tego straszenia prawie przestałem korzystać z restauracji hotelowej i zacząłem pić wyłącznie butelkowaną wodę mineralną. Na moje posiłki (poza pistacjami) składały się duże ilości cudownie słodkich mandarynek typu klementynka sprzedawanych wszędzie na ulicach miasta. Zakupy normalnej żywności robiłem wyłącznie w sklepiku przy naszej Ambasadzie.
To był w miarę ciepły luty, ale nie zapomnę dwóch rzeczy: rdzawego koloru ziemi afgańskiej (podobny widziałem tylko na Kubie) i niesamowitej ilości kurzu czy raczej pyłu na trawnikach. Wystarczyło zrobić 3 kroki na trawniku i czarne buty nadawały się do czyszczenia.
Bardzo lubiłem chodzić po bazarze, na którym Afgańczycy robili codzienne zakupy. Koloryt bazaru jest niepowtarzalny: klienci ubrani na muzułmańską modłę w szatach głównie białego koloru z zakrytymi głowami. Kobiet afgańskich nie widzi się zupełnie. Są całkowicie zakwefione, czasem dostrzega się tylko błysk ich oczu. Można tam niedrogo kupić piękne cynowe, mosiężne, czy nawet srebrne misy i dzbany. Niektóre o wielkiej wartości historycznej. Można tanio kupić błamy karakułowe czy tzw. Łapki. Można też kupić drobne, nietypowe pamiątki z tego regionu świata. Zakupy robiłem z wyjątkową przyjemnością. Dopiero później dowiedziałem się jakie to było niebezpieczne. Okazało się, że w Afganistanie partyzanci wyznaczyli cenę 200 $ za głowę każdego blondyna. Kiedy się o tym dowiedziałem, byłem w szoku przecież też byłem blondynem!
Szczęśliwie następnego dnia wracałem do Warszawy cały i zdrowy. Tak zakończyła się moja najbardziej ryzykowna podróż mojego życia.

niedziela, 11 marca 2012

Francja, szalona Francja...

Każdy przynajmniej raz w życiu powinien odwiedzić Francję. I to bynajmniej nie z tak błahych powodów, jak piękno tego kraju czy wrażliwość zamieszkującego go narodu na kulturę. Powinniśmy zobaczyć Francję na własne oczy, ponieważ jest szalona - co każdemu miłośnikowi bzików zapewnia mnóstwo rozrywki.

Przeważnie wycieczkowicze wsiadają w samoloty czy autokary do Francji, ponieważ dali się złapać na kampanię reklamową. Lazurowe wybrzeże jest ciepłe, ładne i przyjemne, a zwiedzić Luwr po prostu trzeba, prawda? No, niezupełnie. Cały świat jest piękny - nawet w Polsce znajdziecie zakątki, które pod pewnymi względami przyćmią urok Paryża. Nie znajdziecie natomiast cech dla Francji wyjątkowych. Na przykład tamtejszej ekscentrycznej kuchni.



Francja, wbrew pozorom, nie żabami lecz serem stoi. Liczba produkowanych tam jego gatunków może przyprawić o zawrót głowy: jest ich ponad czterysta. Tak, czterysta różnych odmian sera, z których każda smakuje inaczej, a większość jest uważanych za gastronomiczny cud. A co jest najlepsze do sera? Oczywiście dobre wina. Jeśli macie odpowiednio dużo pieniędzy, możecie skosztować trunków z owoców, które zebrano w XVIII wieku. Francuzi nie szczędzą kosztów, jeśli chodzi o jedzenie - są w nim bowiem bezgranicznie zakochani.



Jeśli chodzi o miłość, cały naród wie coś na ten temat. Szczerze powiedziawszy - wie tak dużo, że Francuzów trzeba prawnie powstrzymywać przed zbytnim zatraceniem się w uczuciach. Oficjalnie zabronione jest całowanie się na torach kolejowych. Można za to dostać spory mandat. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że wówczas Francuzi tak bardzo uciekają w świat uczuć, że nie słyszą nadjeżdżającego pociągu.



Francja jest dzika i zwariowana pod wieloma względami; brak miejsca i czasu, by je wszystkie opisać. Możecie mi jednak wierzyć - jeśli kupujecie bilety autokarowe do Francji, warto robić to nie z myślą o zobaczeniu miejsc znanych z pocztówek, a o bliższym poznaniu kraju prawdziwych ekscentryków.

--
Stopka


Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

niedziela, 29 stycznia 2012

Hostel - czym jest naprawdę?

Charakterystyka tego nowego i ciągle słabo znanego na polskim rynku rodzaju zakwaterowania. Co odróżnia hostel od hotelu? Czy hostele mają określony standard?

Mieszkańcy Krakowa czy Warszawy już dawno przywykli do bannerów i reklam hostelowych obecnych na niemal każdej większej ulicy w centrum miasta. Mało kto ma jednak odwagę wejść do środka i na własne oczy przekonać się, czym jest hostel i jakie warunki oraz zasady tam panują. Powszechne jest przekonanie, że hostel jest miejscem dostępnych tylko dla zagranicznych turystów z grubym portfelem, a personel rozmawia tylko po angielsku. Nic bardziej mylnego.



Hostel to idea niezwykle popularna w krajach Europy Zachodniej. Łączy w sobie ideę hotelu - noclegu w warunkach odpowiadających standardem temu, co mamy we własnych domu, oraz ideę przybywania w gości - a zatem niepowtarzalnej i swobodnej atmosfery. Jednocześnie zasadą hostelową jest, że nocleg oferowany jest po możliwie najniższych cenach, w końcu z gości nie zdziera się pieniędzy...



To połączenie sprawia, ze hostele stanowią wyjątkowy rodzaj zakwaterowania, szczególnie atrakcyjny dla turystów w młodym wieku, podróżujących z plecakiem, mających ograniczony budżet, a jednak szukających i wymagających pewnego minimalnego standardu usług. Z myślą o nich stworzono pierwszy hostel Zakopane, Kraków, Warszawa, Poznań... te wszystkie miasta posiadają już ofertę noclegową nowego typu. Nocleg w hostelu charakteryzuje się kilkoma szczególnymi cechami. Hostel położony jest najczęściej w centrum miasta i oferuje jedne z najniższych cen noclegowych na rynku. W hostelu zapewniony jest darmowy Internet, ogólnodostępna kuchnia, sala wspólna z udogodnieniami dla gości takimi jak kino domowe, bilard czy gry planszowe. W trosce o prywatność i bezpieczeństwo regułą jest rozmieszczanie w pokojach szafek zamykanych na kluczyk, w których goście mogą przechować najbardziej drogocenne przedmioty.



Prawda jest, ze hostele szczególnie chętnie wybierane są przez gości zagranicznych. Nie można zgodzić się jednak ze stwierdzeniem, że polski turysta się tam nie odnajdzie. Jest zupełnie przeciwnie. Tani nocleg Zakopane to jedna z najbardziej popularnych noclegowych fraz w Polskim Internecie. Pokazuje, jak duże jest zapotrzebowanie na TANIE noclegi w centrum tego zimowego kurortu. Hostele stanowią w zasadzie jedyna sensowną opcję dla gości szukających noclegu taniego, w centrum i w przyzwoitych warunkach, Zarówno pokoje prywatne (obrzeża miasta),l schroniska (bardzo niski standard) jak i hotele (drogo) nie są w stanie spełnić oczekiwań tysięcy turystów zmierzających do zimowej stolicy Polski każdego dnia.



Warto zatem, żeby polscy turyści przełamali stereotypy i docenili tą jakże ważną alternatywę na wciąż nienasyconym polskim rynku noclegowym.



--
Stopka

Michał Ihma, Target Hostel Zakopane

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Hotel Krasicki

Ciekawie zaprojektowany Hotel Krasicki w Lidzbarku Warmińskim.

HOTEL KRASICKI

 

W Lidzbarku Warmińskim w widłach rzek Łyny i Symsarny na przedzamczu Pałacu Biskupów Warmińskich znajduje się czterogwiazdkowy Hotel Krasicki. Hotel jest idealnie zgrany kolorystycznie z zamkiem i patrząc z daleka ma się wrażenie, że oba obiekty pochodzą z tek samej epoki. Konstrukcja hotelu to dwa skrzydła budynku mające wspólny dziedziniec, na którym odbywają się imprezy plenerowe. Wewnętrzne wykończenie hotelu składa się z kamiennego i ceglanego muru, który graniczy z elementami nośnymi wykonanymi ze szkła i stali nierdzewnej.

Podobny jest wystrój pokoi hotelowych, gdzie dwie ściany wykończone są surową cegłą a dwie pozostałe tynkiem. Pokoje są  urządzone ze smakiem, wyposażone w wygodne łóżka, biurko, krzesła stylizowane na epokę renesansu. W pokoju jest bardzo nowocześnie wyposażona łazienka. Trochę kłopotu szczególnie na początku może sprawić sprawne poruszanie się po hotelu, gdyż nawigacja wcale nie jest prosta. Do części pokoi hotelowych najpierw jedzie się windą na górę potem przechodzi korytarzem wzdłuż pokoi, aby po chwili zejść piętro niżej i wtedy trafić do swojego pokoju. Ciekawostką jest przygotowanie łóżek do snu. Oprócz przygotowanego łóżka znajdziemy bajkę do czytania oczywiście napisaną przez Ignacego Krasickiego.

Na terenie hotelu jest basen z salonem SPA oraz szereg sal konferencyjnych. Są też miejsca, gdzie odbywają się dyskoteki lub inne imprezy. Hotel serwuje dobre wyżywienie, szczególnie jeśli dokonamy wyboru kolacji w wersji uroczystej, wtedy mamy do dyspozycji kilka dań mięsnych i bezmięsnych oraz szereg surówek, sałatek oraz deserów. W hotelu można zamówić wycieczkę kajakami w dół rzeki Łyny lub przejażdżkę gondolą z napędem spalinowym w górę rzeki. Z hotelu mamy dwa kroki do Zamku Biskupów Warmińskich. Zamek pięknie wygląda z zewnątrz, ale w środku nie ma dużej ilości eksponatów. Urokliwe miasto Lidzbark Warmiński jest położone na pagórkowatym terenie skąd doskonale widać zamek oraz hotel. W Lidzbarku warto zobaczyć jeszcze Bramę Wysoką pozostałość po murze obronnym, który kiedyś okalał całe miasto, kościół z charakterystyczną wieżą i cerkiew prawosławną.

Zdjęcia z hotelu są na fotourlop.pl

--
Stopka

fotourlop.pl

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

piątek, 16 grudnia 2011

Zwiedzaj Pragę

Stolica Republiki czeskiej Praga niewątpliwie słusznie uznawana jest za jedną z najbardziej interesujących stolic europejskich. Nie bez przyczyny, miasto położone nad Wełtawę, każdego roku przyciąga tysiące globtroterów z niemalże całego globu. Przez okrągły rok, w każdy weekend i nie tylko, zarówno w zimie jak i w lecie, w czasie sprzyjającej i niesprzyjającej aury, w stolicy Czech spotkać można ludzi różnych narodowości z wszystkich kontynentów.

Charakterystyczna atmosfera, okazałe zadbane i starannie konserwowane budowle przedstawiające nadzwyczaj bogatą spuściznę architektoniczną co najmniej paru epok, gotyckie strzeliste świątynie, barokowe pałace, secesyjne kamienice, wspaniałe czeskie piwo i specjały czeskiej kuchni proponowane w uroczych knajpkach i ekskluzywnych restauracjach a także bogato wyposażone galerie i muzea, kluby i teatry. Całość powoduje, że ten kto raz odwiedził Pragę, będzie pragnął odwiedzać miasto kolejny raz.



Najbardziej istotne miejsca, które trzeba odwiedzić chcąc poznać Pragę położone są ściśle mówiąc głównie w samym centrum na Starym Mieście. Wycieczkę do Pragi na dwa lub trzy dni warto zatem przygotować tak, żeby skupić się zwłaszcza na tej części miasta. Co za tym idzie również miejsca noclegowe wygodnie jest zarezerwować gdzieś niedaleko centrum. Mimo iż metro w Pradze jest bezbłędnie rozwiązane i funkcjonuje jak szwajcarski zegarek, to jednak komfort dostępu do ważniejszych zabytków mając lokum w samym centrum miasta jest nie do przecenienia. Z uwagi natomiast na relatywnie wysokie koszty noclegów w centrum korzystnie jest awansem wyszukać ciekawą i korzystną pod względem ceny ofertę na hotele w Pradze promocyjnie lub poczekać na jakąś dobrą okazję typu last minute.



Poznawanie Pragi warto rozpocząć od słynnego wzgórza Hradczany. To tu położone są w największym stopniu nadzwyczajne obiekty jak królewski zamek czy olśniewająca katedra oraz kilka atrakcyjnych muzeów i galerii. Wszystko rozpoczyna się jednak jeszcze na samym dole na słynnym moście Karola, który to jest pewnego rodzaju ikoną Pragi. Na specjalną uwagę na wzgórzu hradczańskim zasługuje z pewnością Złota Uliczka, na której to w dawnych czasach mieszkała biedota praska, ze znamiennymi niemalże miniaturowymi domkami, które dzisiaj stanowią kompleks kolorowych domków unikatowy na skalę światową.



Myli się ten kto myśli że na zwiedzanie Pragi trzeba wyjechać bez dzieci. Okazuje się że to właśnie Praga jak żadne inne miasto, ma do zaoferowania najmłodszym całą masę atrakcji. Na wzgórzu hradczańskim wspaniałe muzeum zabawek tak historyczny jak i współczesnych, w samym centrum prywatne muzeum Lego, do tego ogrody, deptaki, knajpki z jadłospisem dedykowanym dla dzieci, a w Holeszowicach ciekawe wystawy sezonowe i fontanny iluminofoniczne. Najważniejszym jednak punktem jest jeden z najpiękniejszych europejskich ogrodów zoologicznych w którym abstrahując od tradycyjnego oglądania ciekawych gatunków zwierząt z całego niemal świata nasze pociechy mogą dać upust swej energii na bardzo wielu placach zabaw.

--
Stopka

Praga

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

czwartek, 8 grudnia 2011

Spotkanie nad jeziorem

Zaledwie 1000 kilometrów dzieli Polskę od jeziora Garda, znajdującego się u stóp Dolomitów. Widząc je po raz pierwszy, gdy wjeżdża się do kurortu Riva del Garda, ma się wrażenie ogromu.

Tylko przy bardzo dobrej pogodzie widać drugi kraniec  jeziora. Nic w tym nadzwyczajnego, przeto jest to największe we Włoszech jezioro. Jego długość to około 60 kilometrów.

Obydwa brzegi jeziora, wschodni i zachodni, różnią się od siebie diametralnie. Wschodni jest pagórkowaty, ale łagodny. Natomiast zachodni, stromy ze skałami wchodzącymi niemal w głąb lustra wody. Najpiękniejszy widok na jezioro rozpościera się ze szczytu Monte Baldo, ponad 1700 metrów nad poziomem morza. Tak jak słynne w Polsce Mazury, tak jezioro Garda słynie z możliwości oraz bezmiaru udogodnień dla surferów. Położenie jeziora sprawia, że wokół niego panuje specyficzny mikroklimat. Lata są gorące i wilgotne, a zimy ciepłe. Mimo bliskości Dolomitów temperatury nad jeziorem, nawet zimą, rzadko spadają poniżej 10 stopni.

Oprócz Riva del Garda będąc tam warto odwiedzić położone na wcinającym się w jezioro wąskim półwyspie malownicze miasteczko Salo oraz Sirmione. Niecałą godzinę drogi od jeziora Gardo znajduje się słynna Szekspirowska Verona, a troszkę dalej modny Mediolan.  Wokół jeziora znajduje się mnóstwo pensjonatów oraz hoteli. Jednak jest też oferta skierowana dla uboższych portfeli. Tańszą alternatywą może być pobyt na jednym z kilkudziesięciu kampingów, z których większość osadzonych jest tuż przy brzegu jeziora.  Będąc tam grzechem jest nie spróbować miejscowego smakołyku, czyli pieczywa z dodatkiem prawdziwych, śródziemnomorskich oliwek. Zatem spotkajmy się i poserfumy wspólnie u stóp Dolomitów!

--
Stopka

Zobacz:solarium natryskowe Kraków

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

niedziela, 4 grudnia 2011

Tradycja wczasów leczniczych na Słowacji

Wczasy lecznicze od bardzo dawna cieszą się niezmienną popularnością wśród polskich turystów. Jednak coraz większym problemem jest znalezienie odpowiedniego miejsca, które oferowałoby wszystko to, co konieczne do skutecznego wypoczynku.

Niezmiernie popularna tradycja spędzania urlopów w ośrodkach uzdrowiskowych występuje w Czechach i na Słowacji od czasów habsburskich (kurort po czesku to "lazne", a po słowacku "kupele"). Ta forma rekreacji była także jednym z dobrodziejstw systemu komunistycznego, jako osiągalna dla każdego i finansowana przez państwo. W obecnych czasach uzdrowiska cieszą się niezwykłą popularnością wśród turystów z zachodu, głównie Niemców i Austriaków, których przyciągają niskie ceny za pobyt oraz mała odległość od rodzimych krajów.

Większość kurortów przyjmuje rezerwacje na pobyty krótkoterminowe. Zwykle jednak preferowane są dłuższe, trzytygodniowe turnusy i nie trzeba być chorym, aby uczęszczać na zabiegi. Miejscowości uzdrowiskowe są przepięknie położone, z dala od miejskiego zgiełku, a same przechadzki na świeżym powietrzu stanowią znaczną część kuracji. Ponadto, wraz z wysoką jakością oferowanych usług, cena pozostaje relatywnie niska, co jest dodatkowym atutem, zwłaszcza dla osób, które spędzały już np. zdrowotne wakacje w Bułgarii (cena podobna - jakość usług bardzo niska).

Podstawą leczenia jest picie wód mineralnych z naturalnych źródeł. Wielu kuracjuszy posiada specjalnie do tego celu przeznaczone naczynia, nazywane ?becherami?. Tutejsze wody, które występują w wielu rozmaitych rodzajach (np. alkaliczne, chlorowane, a nawet radioaktywne) mają jednak wspólną cechę - wstrętny smak. Dodatkowo, w ramach kuracji, można zażywać kąpieli błotnych lub w gorących źródłach, wdychać ostre opary lub poddać się innym popularnym terapiom, jak leczenie ultradźwiękami i aerozolem, naświetlanie ultrafioletem, zabiegi akupunktury czy elektroterapii. Uzdrowiska zwykle specjalizują się w leczeniu jednego schorzenia. Franciszkowe Łaźnie są zalecane przy chorobach typowo kobiecych, Luhacovice - przy schorzeniach górnych dróg oddechowych, Karlowe Wary ? przy kłopotach z układem trawiennym. Najsłynniejszymi i najczęściej polecanymi kurortami są Karlowe Wary i Mariańskie Łaźnie w Czechach oraz Luhacovice na Morawach.

--
Stopka


Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

niedziela, 20 listopada 2011

Do wyjeżdżających do Austrii uwag kilka

Czy zdajemy sobie sprawę, z tego, że dwie trzecie powierzchni Austrii zajmują Alpy? Wspaniałe masywy górskie przyciągające, co roku tysiące turystów. I nie ma znaczenia, czy zdobywać je chcemy latem, czy zimą. Austriackie Alpy to Top 10 na liście letnich bądź zimowych planów urlopowych wielu Europejczyków.

Wybierając się do Austrii w sezonie 2011/2012 warto, zatem pamiętać, że w samochodzie musimy posiadać zapasowe kamizelki ostrzegawcze - po jednej sztuce na każdą osobę podróżującą, oraz konieczne jest posiadanie trójkąta ostrzegawczego. Polecamy także zaopatrzyć się w łańcuchy, ponieważ zima w Austrii potrafi zaskoczyć niejednego kierowcę. Śmigający na nartach natomiast powinni pamiętać o kaskach dla swoich pociech. W takich krajach związkowych Austrii jak: Ziemia Salzburska, Karyntia, Styria, Dolna Austria, Górna Austria, Burgenland i Wiedeń obowiązuje nakaz używania kasków podczas jazdy na nartach lub snowboardzie. Nakaz dotyczy dzieci i młodzieży do 15 roku życia. I to by było na tyle z zakresu: "Polak wiedzieć musi".

Jeżeli jednak nie podjęliśmy jeszcze decyzji, dokąd wybrać się tej zimy, warto skorzystać także z informacji pt.: "Polak wiedzieć może - z zakresu nowości w regionach oraz różnic w cenach karnetów i zakwaterowania".

Decydując się na wyjazd w Alpy Austriackie warto prześledzić aktualne nowości w ośrodkach narciarskich. Nie od dziś, bowiem wiadomo, że Austriacy bardzo dużo inwestują w branżę turystyczną, a największe pole do popisu mają właśnie w rozbudowie infrastruktury wyciągów narciarskich. Z zamieszczonego na Facebooku profilu "Austria po Polsku" można dowiedzieć się, że przed sezonem 2011/2012 w modernizację infrastruktury zainwestowano w Austrii 494,20 miliony EUR.

I tak dla porównania, w obszernych ośrodkach narciarskich jak Salzburger Sportwelt w Ziemi Salzburskiej zainwestowano w tym sezonie w nową gondolę 10 osobową w miejscowości Altenmarkt-Radstadt, która zwiększy przepustowość o 2000 osób na godzinę. Podobną gondolę, ale z podgrzewanymi siedzeniami postawiono w regionie Fieberbrunn. Przepustowość zwiększy się tam o 2400 osób na godzinę. W regionie Schladming Planai postawiono w tym roku nowy wyciąg krzesełkowy 6 osobowy z podgrzewanymi siedzenia. Przepustowość dzięki temu wzrośnie o 2400 osób na godzinę. 6 osobowy wyciąg krzesełkowy postawiono także w regionie Hochkönig, w miejscowości Dienten, ponadto w Ischgl, Kitzbühel, w ośrodku Finkenberg w Zillertalu, Saalbach-Hinterglemm, a także w regionie Serfaus-Fiss-Ladis. Z pozostałych ciekawych nowości warto zwrócić uwagę na nową gondolę 8 osobową w regionie Katschberg, 4 osobowy wyciąg krzesełkowy na Lodowcu Mölltal, 8 osobową gondolę w Saalbach-Hinterglemm, kolejną 10 osobową gondolę, tym razem na Lodowcu Hintertux oraz 8 osobową gondolę w regionie Zillertal Arena.

Wiemy już, co nowego zapowiada się w największych ośrodkach narciarskich Austrii. Warto teraz porównać ośrodki, które zmodernizowały infrastrukturę, oraz obowiązujące w nich karnety narciarskie.

Region Ischgl oferuje ponad 230 km tras, wysokości do ponad 2800 m n.p.m., a 6 dniowy karnet narciarski kosztuje tutaj 206,50 EUR. Serfaus-Fiss-Ladis to wysokości ponad 2800 m n.p.m., 204 km tras zjazdowych i to wszystko za 195,50 EUR za 6 dni. Zillertal łącznie ma 668 km tras - tworzą je trasy takich ośrodków jak: Hochfügen-Hochzillertal, Zillertal Arena, Mayrhofen z Finkenberg oraz Lodowiec Hintertux. Maksymalna wysokość w tym regionie sięga ponad 3200 m n.p.m., a 6 dniowy karnet narciarski obejmujący całą dolinę kosztuje 205 EUR. Ośrodki nie są ze sobą połączone, ale pomiędzy nimi można poruszać się bezpłatnym skibusem lub pociągiem. Region Kitzbühel - Kirchberg to 168 km tras, wysokości do 2000 m n.p.m. i 210,50 EUR za 6 dniowy karnet narciarski. Z kolei Saalbach-Hinterglemm oferuje 200 km tras narciarskich, wysokości do ponad 2000 m n.p.m., a karnet kosztuje 212 EUR za 6 dni szusowania. Hochkönig, Salzburger Sportwelt i Schladming Planai mają karnet narciarski wspólny i kosztuje 210 EUR, różnica tkwi jedynie w kilometrach tras i wysokościach. Pierwszy ma do zaoferowania 150 km tras i wysokości do 1900 m n.p.m., drugi 350 km tras i wysokości do 2150 m n.p.m., natomiast trzeci ośrodek ? Schladming Planai to 167 km tras i wysokości sięgające prawie 1900 m n.p.m. Podane ceny dotyczą tylko wysokiego sezonu, czyli okresu świątecznego oraz ferii. W pozostałych terminach, różnice w cenie pomiędzy poszczególnymi regionami mogą być jeszcze bardziej wyraźne.

Ostatnie porównanie ośrodków to konfrontacja zakwaterowania. Okazuje się, bowiem, że podobnie jak z popularną marką, także w ośrodkach narciarskich często obok jakości infrastruktury i kilometrów tras, trzeba także płacić za nazwę. Widoczne jest to wyjątkowo w regionie Ischgl, gdzie np. 4 osobowy apartament położony 2,5 km od wyciągów kosztuje w lutym 1532 EUR. Kolejna Mekka narciarzy, w której trzeba odpowiednio zapłacić za nocleg to Schladming (ceny kształtują się w okolicy 1232 EUR za apartament 4 osobowy za tydzień) oraz Saalbach-Hinterglemm (1009 EUR w styczniu i 1246 EUR w lutym za apartament 4 osobowy). W Zillertalu ceny apartamentów wahają się w zależności od lokalizacji obiektu. Apartamenty położone na początku doliny, czyli około 50 km od Lodowca Hintertux można zarezerwować już za 617 EUR (apartament 6 osobowy w styczniu). Natomiast położone w majestatycznym Mayrhofen kosztują już 1661 EUR. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku regionu Kitzbühel ? Kirchberg. Rezerwując apartament w centrum ośrodka, w odległości 100 m od wyciągów (Jochberg) musimy liczyć się z wydatkami rzędu około 1400 EUR za apartament 6 osobowy w styczniu. Jeżeli jednak zarezerwujemy apartament o tym samym standardzie, ale w miejscowości Hollersbach, płacimy już tylko 788 EUR w tym samym terminie (apartament z Wellness). Różnica w tym przypadku polega na tym, że apartament położony jest w odległości 700 m od gondolki, którą można dostać się do miejsca, w którym zlokalizowany jest apartament za około 1400 EUR / tydzień. Salzburger Sportwelt z kolei jest potężnym regionem narciarskim składającym się z kilku mniejszych ośrodków. Najważniejsze punkty na mapie narciarskiej tego regionu to bez wątpienia Wagrain i Flachau. I w tym drugim właśnie nocleg w 4 osobowym apartamencie kosztuje 799 EUR / tydzień. Jeżeli natomiast zdecydujemy się na mniejsze Eben im Pongau, za tę samą ofertę zapłacimy już tylko 619 EUR.

Oprócz wymienionych powyżej topowych regionów narciarskich mamy do dyspozycji wiele mniejszych, ale nie mniej urokliwych i idealnie zagospodarowanych. Na uwagę zasługują także karynckie Bad Kleinkirchheim i Nassfeld Hermagor, czy położone w Tyrolu wschodnim Sillian, Lienz i Matrei-Kals. Decydując się bowiem na wyjazd w Alpy Austriackie warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę konieczny jest dla nas wyjazd do ośrodka z ponad 200 km tras, czy absolutnym "must-have" sezonu musi być dla nas urlop w topowym regionie oraz hotel lub apartament przy samych wyciągach?

Austriackie ośrodki narciarskie są tak piękne i tak idealnie przygotowane, że nawet niewielkie Sillian czy większe Nassfeld Hermagor spokojnie zaspokoją nasze narciarskie oczekiwania. Pamiętajmy jednak również, że fantastyczny Ischgl, Saalbach-Hinterglemm oraz Schladming, zapierające dech w piersiach widoki w Sölden, czy na Lodowcu Kitzsteinhorn są jedyne i niepowtarzalne, a wybór oczywiście należy do nas - narciarzy.

--
Stopka

Monika Wiaterwww.globtrans.pl

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

niedziela, 13 listopada 2011

Bieszczady, czylli dziki zachód na wschodzie Polski

Bieszczady, południowo-wschodni przyczółek polskich Karpat, postrzegane są jako rozległa dzika kraina, miejsce, gdzie można znaleźć się blisko niemalże dziewiczej natury.


Przepiękne widoki z połonin nie są zakłócane przez ludzkie osiedla, trawa porasta miejsca, gdzie niegdyś stały całe wsie, a dzikie sady i niewielkie, niszczejące bojkowskie cerkiewki przypominają o dawnych czasach. Region tek wygląda najpiękniej we wrześniu i październiku, kiedy to lasy pokryte są jesiennymi barwami, a pogoda pozwala na długie i spokojne wędrówki po górach, a ceny w ofertach dotyczących kwater w Bieszczadach są niezwykle ciekawe.

Do jednych z ciekawszych atrakcji regionu należy zamek w Sanoku, w którym mieści się Muzeum Historyczne można podziwiać kolekcję ikon (największa w Europie kolekcja ikon z okresu XV-XIX wiek) i galerię obrazów Zdzisława Beksińskiego. Sanok urzeka także swym małomiasteczkowym ryneczkiem, na którym dominuje XIX-wieczny ratusz i zespół klasztorny Franciszkanów. Warto także wybrać się do skansenu, gdzie zgromadzono zabytki drewnianego budownictwa trzech grup etnicznych, zamieszkujących te tereny: Bojkom, Łemkom i Dolinianom.

W Lesku koniecznie trzeba zwiedzić Stary Rynek, na którym stoi kościół parafialny pochodzący z XVI wieku, zachwycający swym barokowym wnętrzem. Imponująco wygląda także synagoga- manierystyczna, obronna, jedna z trzech niegdyś istniejących w Lesku bożnic, uznawana za jeden z najcenniejszych zabytków judaistycznych w Polsce. W wieży synagogi mieściło się więzienie leskiej gminy żydowskiej, która posiadała autonomię sądowniczą. Obecnie we wnętrzu działa galeria prezentująca prace miejscowych twórców. Warto wybrać się również na stary cmentarz żydowski, na którym ocalało kilkaset macew nagrobnych, w tym XVI-wiecznych, pięknie rzeźbionych.

--
Stopka

babaczek

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

środa, 9 listopada 2011

Odwieczny problem: na narty z biurem podróży, czy samodzielnie?

Co roku w mediach, na forach turystycznych pojawiają się denerwujące branżę nagonki na biura podróży. Denerwują się oczywiście te niewinne. Te natomiast, które mają coś na sumieniu, siedzą cicho i obserwują rozwój sytuacji.

Już wręcz tradycją są spektakularne upadki biur podróży i setki artykułów ostrzegawczych dla turystów. Jaka jednak jest gwarancja 100% powodzenia w przypadku samodzielnego zarezerwowania obiektu? Poniżej przedstawiamy 4 punkty, w których znajdują się za i przeciw wyjazdom zorganizowanym przez biura podróży. Oczywiście mówimy o biurach profesjonalnych, w których pracują ludzie doświadczeni i kompetentni.



1. Wybór oferty.

Nie ma dwóch takich samych narciarzy. Różnimy się wyglądem, doświadczeniem, wiedzą, zasobnością portfela i jeszcze wieloma innymi czynnikami. Pierwszy problem przy wyborze oferty pojawia się, kiedy musimy zdecydować się na region. Doświadczeni wiedzą od razu gdzie chcą pojechać. Niedoświadczeni lub początkujący muszą niestety poświęcić na to trochę więcej czasu (o tym bliżej w pkt.2). 

Jeżeli wybraliśmy region, czas na szukanie obiektu. I tutaj mamy ogromne pole do popisu. Przecież ?w sieci? jest ogromna ilość i różnorodność propozycji, a oszukiwać może nie tylko nieuczciwe biuro podróży, ale również nieuczciwy właściciel pensjonatu czy apartamentu. Ryzyko jest podobne. Każdy  może  przedstawić w katalogach czy na stronach internetowych nieprawdziwe zdjęcia lub niewłaściwe odległości do wyciągów narciarskich. Widząc na stronie internetowej pensjonatu, którym jesteśmy zainteresowani zdjęcie pięknej sypialni, nie mamy gwarancji, że każda sypialnia wygląda dokładnie tak samo, a nie jest np. jedynym wyremontowanym pokojem. Podobnie Pani Kasia z zaprzyjaźnionego biura, która fantastycznie zachwala hotel X, położony tuż obok gondoli niekoniecznie widziała go na własne oczy.

Nie można jednak, do organizacji wczasów podchodzić zgoła pesymistycznie,  i z góry zakładać, że zostaniemy oszukani. Oczywiście odrobina ostrożności nie zaszkodzi, ale nie dajmy się zwariować. W tym przypadku wybór należy już do narciarza, czy zechce zaufać Pani Kasi, czy właścicielowi pensjonatu. Nie oszukujmy się ? oboje chcą na narciarzu zarobić, ale też każdemu z nich zależy, aby ten narciarz za rok do nich powrócił. Dlatego też każdy jest bardzo ostrożny i nie może sobie pozwolić na najmniejszy nawet błąd.



2. Czas.



Wracamy do naszego niedoświadczonego narciarza. Chcąc pojechać pierwszy raz na narty w Alpy musi najpierw spędzić wiele godzin w Internecie szukając informacji o najlepszych i najgorszych ośrodkach narciarskich. Następnie musi te informacje zweryfikować, bo ile narciarzy, tyle przecież opinii. Kolejny krok, to szukanie w danym regionie obiektów ? apartamentów lub hoteli. Pamiętajmy, że w każdym regionie jest kilkaset obiektów, które reklamują się w Internecie i warto je sprawdzić. Czy mamy na to czas?

Jeżeli decydujemy się na skorzystanie z oferty biura podróży potrzebujemy czas na wykonanie telefonu lub wysłanie e-maila. Przedstawiamy nasze oczekiwania: termin, ilość osób, rodzaj zakwaterowania. Można, aczkolwiek niekoniecznie podać region oraz kwotę, w której chcemy się zmieścić. Potem zajmujemy się swoimi sprawami i czekamy na przygotowaną ofertę. Jaka jest gwarancja, że oferta, którą otrzymamy będzie w 100% trafiona? Żadna. Zakładając jednak, że każdej firmie zależy na zadowoleniu klienta, przyjmujemy, że biura podróży staną lub przynajmniej będą starały się stanąć na wysokości zadania, aby przygotować ofertę w 100% skrojoną na miarę potrzeb klienta.

3. Oferta.

Ofert w Internecie są tysiące. Należy tylko wybrać najbardziej pasującą do naszych wyobrażeń. Wielu narciarzy porównuje oferty otrzymane bezpośrednio od tych przygotowanych przez biuro podróży i na tej podstawie decyduje się na podjęcie decyzji. Pamiętajmy jednak, że biuro podróży to nie instytucja charytatywna i nastawione jest na określony zysk. To, jaka będzie cena oferty w znacznej mierze zależy od polityki finansowej biura, ale również od kontrahenta, czyt. właściciela hotelu, apartamentu, etc. Właściciele obiektów podobnie jak narciarze są różni. Jedni chętnie dają biurom podróży duże prowizje, licząc przez to na większą promocję. Dzięki danej prowizji cena końcowa obiektu, nierzadko w biurze podróży jest znacznie bardziej korzystna, niż gdyby klient zarezerwował hotel bezpośrednio. Zdarzają się jednak kontrahenci, którzy nie rozumieją lub raczej nie chcą zrozumieć sposobu funkcjonowania rynku turystycznego. Wbrew pozorom jest to oczywiste - hotel w centrum Mayrhofen nie musi dzielić się swoim zarobkiem z biurem podróży, ponieważ od 10 lat przyjeżdżają do niego stali klienci z Niemiec i Holandii, wypełniając 80% miejsc noclegowych.

Obok podstawowej oferty zakwaterowania, w Internecie możemy znaleźć także oferty pakietowe. Te najczęściej proponowane są przez biura podróży i obejmują: przejazd, zakwaterowanie, opiekę pilota, ubezpieczenie oraz bardzo często kurs narciarski i program dodatkowy. Jeżeli posiadamy własny środek lokomocji i niechętnie podróżujemy z grupą zorganizowaną, a mimo to zależy nam na czymś więcej niż standardowe zakwaterowanie, pozostaje nam wyszukanie w sieci pakietów. Wybrane hotele, które mają podpisane umowy z ośrodkami narciarskimi oferują, najczęściej przed i po sezonie zakwaterowanie z 6 dniowym karnetem narciarskim. Oprócz karnetu, często właściciele proponują dodatkowe atrakcje, jak: opieka nad dziećmi, curling, wędrówki z pochodniami, wieczorek taneczny, etc.

Jeżeli zdecydujemy się na takie rozwiązanie i zarezerwujemy miejsce w hotelu, wówczas przed przyjazdem drukujemy potwierdzenia dokonanych wpłat zaliczek i z nimi udajemy się na wymarzone ferie. Jeżeli natomiast zdecydowaliśmy się na ofertę biura podróży, najczęściej 2-3 tygodnie przed rozpoczęciem wakacji otrzymujemy voucher (dokument uprawniający do zakwaterowania), a także często mapę kraju, mapkę narciarską oraz inne materiały reklamowe.

4. Gwarancja powodzenia transakcji.

Gwarancji chyba nie mamy nigdy. Nie możemy uogólniać, że wszystkie biura podróży nastawione są na zdzieranie z klienta, ale też nie możemy zakładać, że nie jesteśmy w stanie sami zorganizować sobie wyjazdu narciarskiego. Zrobimy to w 100% bez większego problemu. Internet jest zasypany różnego rodzaju ofertami. Pamiętajmy także, że nie warto w ofertach doszukiwać się podstępu i oszustwa. Mimo to,  jeżeli jednak takowe się zdarzy, jakie kroki powinniśmy podjąć? Zastanówmy się gdzie szukać pomocy, jeżeli po przyjeździe do Austrii okaże się, że Hotel X nie istnieje, podobnie jak konto, na które wpłacaliśmy pieniądze? Pomyślmy także, do jakiej instytucji się udamy, kiedy okaże się, że upadło biuro podróży, w którym dokonaliśmy rezerwacji?

Nie ma gotowych przepisów na tego typu sytuacje.

Pamiętajmy! Warto wierzyć w dobre intencje ludzi, bo nie wszyscy oszukują, a wielu właścicieli biur podróży, czy hoteli bardzo kocha swoją pracę, kontakt z ludźmi i zrobi wszystko aby ich klienci / goście poczuli się usatysfakcjonowani z otrzymanej oferty oraz obsługi.

--
Stopka

Monika Wiater www.globtrans.pl

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

piątek, 4 listopada 2011

Jedyny taki szlak wina i miodu

Nie od dziś wiadomo że słowiańska kraina miodem słynęła, bynajmniej szczególnie zachodnia Polska winem również. Najsłynniejszy zaś winny gród w Polsce to Zielona Góra ? która to od zarania swego otoczona była winnicami, produkowano tutaj od wiek wieków najprzedniejsze wina.

 

Jest to jedno z ciekawszych miejsc w Polsce mimo, że blisko 50 lat komunistycznej niedoli zniszczyło prawie tą tradycję . Nowa Polska odrodziła się z obyczajem winiarskimi w Lubuskim rejonie winnic. Winiarze z tego rejonu przyczynili się do tego, że dziś w Polsce można założyć winnicę i bez przeszkód sprzedawać własne wina - bez licencji i akcyz. Zielona Góra to dziś stolica polskich winiarzy i polskiego wina. Bachanalia, co roku we wrześniu goszczą coraz więcej turystów. których zabawia przez tydzień sam Bachus. Muzyka, wino, śpiew i kabarety rządzą wówczas winnym grodem.

To jednak nie wszystko, szlakiem z Zielonej Góry do Gorzowa, wiedzieni zapachem slow foodów regionalnych i przednich win,  możemy delektować się cały rok. Składający się z czternastu z początku miejsc, lubuski szlak wina i miodu jest nie tylko hitem turystycznych targów Zatoru, ale prawdziwą perłą na mapie turystycznej Europy. Jeżeli mamy kilka dni wolnego do pracy do zapraszamy w te rejony, tutaj są najprzedniejsze polskie winnice - Kinga ze starej wsi, Cantina z Mozowa, Na Leśnej Polanie, Proczek, Miłosz z Łazów, Julia ze Starego Kisielina i inne, a co istotne uprawiane tu winorośle etymologicznie wywodzi się z tej właśnie ziemi. Winnice dają także możliwości poznania samemu technik uprawy, nie tylko umożliwiają degustację - każdy kto tam przyjedzie śmiało w weekend może zakasać rękawy i nauczyć się uprawiać winorośl, a potem samemu robić wino?.

Winny szlak to smak historii regionu, poznać go można dzięki kolejnemu postojowi na trasie ? jest nim Muzeum Etnograficzne w pod zielonogórskiej Ochli. Tutejsze 51 domów, chat, gospodarstw, młynów i innych architektonicznych perełek wsi z okresu od XVII do XX wieku robi wrażenie. Zwiedzanie nie musi być nudne zwłaszcza, że strudzonych zaprasza muzealna - jedyna w naszym kraju plenerowa ekspozycja winiarska z własną winnicą. Eksponaty ukazują czarowną i smakowitą historię winiarstwa, ale i cały proces produkcji przedniego wina - od upraw winorośli, aż po degustację.

Winne wzgórza wokół zielonogórskiej palmiarni to także miejsce gdzie można umówić się na randkę z dziewczyną w ciepły wieczór, ale też odwiedzić sklep winiarski by zakupić akcesoria i fachową literaturę o winach. Najlepsze zaś na sam koniec - winnica Paradyż to piękny pocysterski zespół klasztorny, tam nie tylko są największe koncerty muzyki sakralnej w Polsce, ale przy samym klasztorze zasadzono wiele tysięcy sadzonek winnych winorośli, by raczyć oczy i smaki melomanów, nie tylko słuch.

Jeżeli zostało nam jeszcze trochę urlopu i dni wolnych od pracy to pośród głuszy leśnej, kompletnej pałac i winnicę Mierzęcin warto zwiedzić, to elegancki hotel i konferencyjne centrum, opodal którego jest największa w lubuskim winnica. I wreszcie miodek z pod zielonogórskiej Świdnicy, od lat tam właśnie produkuje się miód, wosk pszczeli, pyłek kwiatowy i słynny na zachodniej rubieży - napój miodowo-owocowy. Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Kalsku z kolei organizuje dla wszystkich chętnych turystów szkolenia winiarskie i znane targi rolniczo - winiarskie, gdzie wystawiają się winiarze nie tylko z Polski, ale całej Europy, bo jest tutaj wyśmienita baza noclegowo / konferencyjna.

Szlak uraczonego jadłem i napitkiem turysty wieńczą - pszczelarski skansen w Pszczewie, kuszący sytymi plastrami miodu i wosku, a nade wszystko odgłosami pracy pszczół i nęcąc nozdrza wonnym kitem. A także sławetne nadnoteckie miody z Gralewa, opodal Santoka - to najlepsze z tradycyjnych certyfikowanych produktów. Aż ślinka cieknie, mniaaaam!

--
Stopka

J.J. Jak spędzamy wolne dni od pracy.

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

czwartek, 27 października 2011

Wycieczka przez ląd olbrzymów

Relacja z wycieczki do mało znanego, ale jak fascynującego Parku Narodowego Nxai Pan w Botswanie gdzie królują stada słoni i baobaby. W tym stoickim spokoju mieliśmy wiele czasu do refleksji i zrozumienia prawdziwego ducha Afryki.

Park Narodowy Nxai Pan leży w północnej części głównej drogi Maun ? Nata w Botswanie, po przeciwnej stronie Parku Narodowego Makgadikagadi. Najbardziej charakterystycznym miejscem są fossil pans (równiny skamienielin) ale park zyskał większą sławę dzięki siedmiu baobabom zwanym baobabami Bainesa nazwanym imieniem artysty, podróżnika, Thomas Baines, który namalował to miejsce w 1862 roku. Jest to mały park jak na standard Botswany, około 2600 km?. W porze deszczowej, drogi mogą zamienić się w lepką glinę, ale kwiaty, rozległe, zielone przestrzenie, stada zwierząt i podążające za nimi drapieżniki czynią wizytę bardzo udaną. Byle tylko nie utknąć w błocie. W porze suchej miejsce to staje się przeciwieństwem, niezbyt ładne, gorące jak piekło ale łatwiejsza jest chociaż jazda, chociaż 35 km odcinek biegnący od bramy wjazdowej jest piaszczysty, nadający się tylko dla samochodów z napędem na cztery koła.

Nasza wycieczka w Parku Narodowym Nxai Pan przypadła na koniec pory deszczowej, ale teren stawał się już suchy, czyniąc pans białym i gorącym piekłem pod gorącym niebem. Jechaliśmy z kempingu w poszukiwaniu zwierzyny, ale nie zobaczyliśmy nic więcej poza szakalami patrolującymi okolicę w poszukiwaniu jedzenia. Zamiast wracać na ponury kemping, zaparkowaliśmy obok oczka wodnego gdzie, według naszego informatora turystycznego filmowano sceny do filmu Lions of the Kalahari.

Miejsce to jest charakterystyczne dla tej części świata ze względu na żar lejący się z nieba, brak cienia i bezkresną równinę niby ocean. Mogliśmy śmiało wyjść z samochodu i zwiedzać miejsce na piechotę, byliśmy przecież w stanie widzieć czy nie czai się jakiś drapieżnik w promieniu dobrych paru kilometrów. Pozy tym co za różnica pomiędzy odpoczynkiem na nieogrodzonym kempingu czy w innym miejscu parku? Kilka springboków, dropów olbrzymich i sieweczek zbliżyło się do nas kiedy jedliśmy lunch, 10 m od oczka wodnego. Dużo dalej zebra szukała schronienia pod rozłożystą akacją. Niespodziewanie pojawił się obok nas szakal, przez chwilę przyglądał nam się w bezruchu i przeszedł do wodopoju. Siedząc tak, czuliśmy się bezbronni, chociaż mieliśmy samochód, mogący obronić nas od lwów, niestety nie od słoni. Pojawiły się one tak jak okręty na horyzoncie. Zbliżyły się szybciej niż tego spodziewaliśmy. Zamiast wejść do wody, szły w naszym kierunku. Czas jechać dalej, szybko spakowaliśmy nasz lunch i w pośpiechu wskoczyliśmy do samochodu. Paniczny pośpiech z naszej strony wydał się podejrzany dla słoni. Siedzieliśmy w gorącym samochodzie, zamknęliśmy drzwi i okna, w tym czasie słonie napiły się trochę wody. Sądziliśmy że teraz sobie pójdą skąd przyszły, jakże byliśmy w błędzie. Byliśmy na ich drodze, nagle słonie znalazły się obok nas. Ucieczka nie miała sensu w tym momencie. Z łatwością mogły nad dogonić i przewrócić samochód. Jeśli znali byśmy lepiej zachowanie słoni, rozumieli byśmy że byliśmy bardziej w niebezpieczeństwie śmierci z powodu wysokiej temperatury w samochodzie niż z powodu stratowania przez słonie.

Te miłe olbrzymy afrykańskie, z zainteresowaniem obserwowały nas i spokojnie poszły w swoją stronę. W czasie dalszego zwiedzania ponownie spotkaliśmy stado słoni z młodymi. Na nasz widok, młode słonie zebrane zostały do jednej grupy, a królowa postawiła szeroko uszy jako znak że nie jesteśmy tutaj mile widziani. Baobaby widoczne są z daleka, stoją niby wieże na horyzoncie nad Kudiakam Pan. Jest tu surrealistyczne, spokojne miejsce. Zgodnie z informatorem turystycznym, widok na baobaby z jednym leżącym na ziemi nie zmienił się od czasu kiedy Thomas Baines malował je. Kiedy tam byliśmy, miejsce to było zupełnie puste z wyjątkiem chmar komarów, które rozpoczęły nas atakować. Nie pomagały nawet repelenty.

 

Baobaby na Pustyni w Botswanie

--
Stopka

Waldemar Delekta, podróżnik, miłośnik wycieczek do Afryki

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

niedziela, 9 października 2011

Wypoczynek w górach

Każdy ma własny sposób na spędzanie urlopu. Niektórzy potrafią zaplanować wypoczynek już wiele miesięcy wcześniej, prześledzić najciekawsze oferty i zarezerwować wymarzony hotel. Są też tacy, którzy na wakacje wyjeżdżają spontanicznie, pakują się w pośpiechu i nie mają czasu na sprawdzenie miejsc noclegowych.

Jeśli należysz do drugiej grupy, w niektóre zakątki Polski możesz udać się bez obaw. Takim miejscem z całą pewnością jest Podhale. Już jadąc zakopianką, nie sposób nie zauważyć tabliczek "nocleg Zakopane", trzymanych przez czekających na turystów górali. Zatrzymanie się przy takiej ofercie nic nie kosztuje, a kto wie, czy nie spełni ona Twoich oczekiwań. Gdy okaże się, że pokój odbiega od wyobrażeń, nie należy się zniechęcać. Jeśli chodzi o noclegi, Zakopane dysponuje szeroką i różnorodną ofertą.

Pierwszą z możliwości są górskie schroniska. Miejsce to odpowiednie jest dla miłośników Tatr. Dotarcie do nich wymaga odrobiny wysiłku, jednak nagrodą są piękne widoki i     niepowtarzalne tatrzańskie powietrze. W sezonie letnim nie ma co liczyć na miejsce w pokoju, jeśli nie zrobiło się wcześniej rezerwacji. Można za to przespać się na podłodze w jadalni, dlatego warto zabrać ze sobą śpiwór i karimatę.

Kolejną możliwością jest nocleg w góralskiej willi. Takich miejsc nie brak w Zakopanem. Wille można nazwać małymi hotelami urządzonymi w podhalańskim stylu. Dużą zaletą tych miejsc jest ich oferta gastronomiczna czyli regionalna kuchnia. Oczywiście możemy też zarezerwować pokój w hotelu. Oferta ta skierowana jest głównie do  gości przyzwyczajonych do wysokiego standardu. Wiele z zakopiańskich hoteli dysponuje własnym salonem SPA. Możemy także wynająć apartamenty Zakopane dysponuje zarówno niedrogimi, jak i luksusowymi apartamentami. Takie miejsce noclegowe idealne dla turystów, którzy cenią spokój i intymność. Najbardziej ekskluzywne apartamenty urządzone są w wyszukanym stylu, oferują dostęp do internetu, a nawet własną saunę. Oczywiście standardem jest wyposażenie w wszystkie sprzęty jakie mamy w swoich domach między innymi telewizor, mikrofalówka.

Turyści mogą śmiało wybierać w bogatej bazie noclegowej w Zakopanem. Gdyby jednak nic nie okazało się zadowalające, zawsze można przenocować na drewnianej ławce przed górskim schroniskiem. Widok po obudzeniu z całą pewnością zaprze dech w piersiach. Aczkolwiek jest to bardzo ryzykowny manewr, gdyż noce w górach generalnie są chłodne. Oczywiście w zimie nie ma takiej możliwości, gdyż grozi to po prostu zamarznięciem.

--
Stopka

Łucja

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

Zabytki Bułgarii – Czerepiszki Monastyr

Autor: b_baczek 2 października 2011
Bułgaria to kraj o niezwyklej i ciekawej historii, fascynujący przepięknymi górami, które oferują liczne interesujące miejsca do zwiedzenia. Jednym z takich miejsc jest Monastyr Czerepiszki położony w górach Stara Płanina, 30 km od Wracy na trasie Vidin – Botewgrad – Sofia, na przełęczy Iskyrsko Defile.
Decydując się na zwiedzanie monastyru i jego najbliższych można skorzystać z oferty noclegowej samego monastyru, dzięki czemu mamy zagwarantowane tanie noclegi. Od 2006 roku klasztor oferuje wyżywienie i zakwaterowanie dla turystów. Za umiarkowaną cenę można spędzić tutaj noc w pokojach 3, 4 lub 6-osobowych.

Monastyr został wybudowany pod koniec XIV wieku nad rzeką Iskar, a jego fundatorem był ostatni władca Drugiego Carstwa Bułgarskiego (1185–1396), Iwan Sziszman, który ścigany przez Turków, znalazł schronienie w pobliskich jaskiniach (stąd też ich nazwa „Sziszmanowi peszteri”). Natomiast nazwa monastyru wywodzi się od słowa „czaszka”- po ostatniej bitwie Sziszimana z Turkami w okolicy przez długi czas poniewierały się ludzkie czaszki.

Klasztor był niejednokrotnie niszczony, ale zawsze go odbudowywano. Wiek XVI to okres, w którym obiekt stał się centrum kulturalno – edukacyjnym renesansu bułgarskiego. Mieszkali tu i tworzyli tacy artyści jak Aleko Konstantinov czy Ivan Vazow.

Najcenniejszymi eksponatami monastyru są Ewangelia Czerepiska w ozdobnej złotej oprawie i ręcznie tkana „płasztenica” pod którą przechodzą wierni podczas procesji wielkanocnej, a także akt fundacyjny z XIV wieku, cenne księgi, piękne stare ikony oraz średniowieczna broń i naczynia. Rzeźbiony ikonostas wykonali mistrzowie szkoły triawneńskiej, a freski i ikony malowano od XVI do XIX wieku.

Zespół klasztorny składa się z cerkwi, paraklisu i cerkwi grobowej, są też domy zakonników, między innymi Raszidowa kyszta, zbudowana i podarowana klasztorowi przez Turka w podzięce za uratowanie córki. W dolinie widoczne są pozostałości murów obronnych pochodzące z okresu panowania rzymskiego.

Artykuł pochodzi ze strony www.artykuly.net.pl

poniedziałek, 3 października 2011

Urlop na łonie natury, czy w stolicy kultury?

Każdy z nas mając możliwość wyjazdu na weekend chce, aby był on jak najbardziej udany i to pod każdym względem. Możliwości jest wiele i jedynie od naszych preferencji zależy, gdzie i w jaki sposób spędzimy wolny czas.

Każdy z nas ma inne oczekiwania co do wyjazdu, jedni wybiorą łono natury, a inni uroki miasta. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku atrakcji jest wiele. Jeśli chcemy odpocząć od zgiełku miasta zdecydowanie agroturystyka będzie tym czego nam trzeba. Piękna przyroda, świeże powietrze i cisza. Bezapelacyjnie jest to czas i miejsce, gdzie można odpocząć, zrelaksować się, wyciszyć - odpoczynek psychiczny gwarantowany. Do tego dodać trzeba jeszcze jeszcze pyszne, regionalne jedzenie, jakie serwują gospodynie i układa nam się w głowie cudny wypoczynek Małopolska to jest właśnie region, który z czystym sumieniem można polecić jeśli chodzi o taką formę wypoczynku. Ta południowo-wschodnia część Polski szczególnie w ostatnich latach zainwestowała w rozwój agroturystyki i ten fakt w dużej mierze przyczynił się do rozwoju obszarów wiejskich w tym regionie. Natomiast są to wciąż szalenie interesujące miejsca dla ludzi mieszkających w miastach.



Aczkolwiek są też zwolennicy wypoczynku w mieście. I taka możliwość jest bardzo ciekawa tym bardziej, że w miastach jest wiele miejsc, które warto zobaczyć czy też zwiedzić. Jedną z możliwości godnych polecenia jest wyjazd do Krakowa, czyli Europejskiej Stolicy Kultury. Miejsc, które można, a raczej powinno się odwiedzić jest ogrom. Liczba muzeów, które znajdują się w tym mieście jest spora, a fakt, że Kraków jest jednym z najbogatszych miast środkowej Europy w zbiory muzealne - mówi sam za siebie. Jednak nie tylko muzea mogą wypełnić nasz wolny czas. Kraków jako stolica kultury często organizuje różne festiwale chociażby Misteria Paschalia, Sacrum-Profanum, Noc Muzeów, Festiwal Muzyki Polskiej, które są jedyne w swoim rodzaju na skalę Polski, a może nawet i Europy.



Jednak z uwagi na popularność jaką cieszy się Kraków wśród turystów pamiętajmy o zarezerwowaniu noclegu. Oczywiście baza noclegowa w stolicy małopolski jest bardzo duża, aczkolwiek wcześniejsza rezerwacja pozwoli nam na wybór takiego miejsca jakie odpowiada nam pod każdym względem. Jeśli komfort jest dla nas najważniejszy, a kwestia finansowa schodzi na drugi plan, zdecydujmy się na apartamenty do wynajęcia Kraków jest szczególnie zasobny w średniej klasy pokoje w hostelach, aczkolwiek o wielkim komforcie tutaj mówić nie możemy.



Niezależnie od tego czy nasz wybór padnie na spędzenie dni wolnych na wsi czy w mieście, z pewnością każde z tych miejsc zagwarantuje nam fantastyczne chwile i możliwość wypoczynku. Tylko od nas zależy, gdzie ostatecznie się wybierzemy.

--
Stopka

Łucja

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

piątek, 30 września 2011

Turystyczny skarb Łotwy

Malowniczo położone miasteczka, liczne zabytki, groty owiane legendą ? to właśnie uroki doliny Gauji. Rozciągający się wzdłuż doliny rzeki Gauji Park Narodowy jest jedną z największych atrakcji turystycznych Łotwy.

Znajdziemy tam bowiem niezwykle ciekawą, atrakcyjną oraz cudowna ofertę dla wszystkich turystów. Zarówno dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas oraz dla tych, którzy cenią sobie spokój oraz zwiedzanie dziedzictwa kultury.

Największym miastem parku jest Sigulda. W okresie letnim można przejechać się jednym w krajach nadbałtyckich torem saneczkarsko - bobslejowym, a także odbyć lot balonem nad malownicza doliną obserwując ja z lotu ptaka. Dla amatorów jazdy na rowerze przygotowane zostały szlaki prowadzące do najciekawszych zakątków owej doliny. Rzeką Gaują organizowane są również cykliczne spływy kajakowe.

Park Narodowy Gauja to również gratka dla miłośników oraz wielbicieli tego, co nie dzisiejsze, a wiec tropicieli historii. W Turaidzie odnajdziemy wspaniale zachowany XIII-wieczny zamek biskupi, a także kompleks muzealny podgrodzia wraz  Parkiem Rzeźb współczesnych artystów. Ponadto w miasteczku Krimulda podziwiać można XIX-wieczny pałacyk rodu Leven, a także przylegający do niego majątek. W sąsiedztwie majątku znajdują się ruiny średniowiecznej warowni.  Kolei w miasteczku Cesis obejrzeć można urokliwe kamienice wzdłuż wąskich uliczek. Wzniesiono tam gotycki kościół świętego Jana oraz XIII-wieczny zamek, który był główną siedzibą wielkiego mistrza zakonu inflanckiego. Porównywano go do twierdzy w Malborku.

Szukając mocnych wrażeń w wolnym czasie wybrać można się do małpiego gaju, gdzie między drzewami zamieszczone są linki, ruchome stopnie czy zjazdy, gdzie pod okiem instruktora można trenować sprawność. Brzegi doliny Gauji spina kolejka linowa, umożliwiająca podziwianie zapierających dech w piersiach bogatych widoków oraz walory przyrodniczo-krajobrazowe.

Łotwa czeka na turystów cały rok. Jeśli jednak wyprawa poza granice kraju jest zbyt wielką wyprawę zarezerwujmy noclegi w Szczawnicy, które nie tylko zawsze są gotowe na falę turystów, ale i blisko z każdego miejsca Polski.

--
Stopka

Jezeli jesteś fanem ciekawych miejsc to zobacz koniecznie:- Szczawnica noclegi- Czartery Grecja

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

wtorek, 27 września 2011

Chorwacja i Perła Adriatyku - Dubrownik

Chorwacja to niezwykle piękne i malownicze państwo leżące w południowej Europie nad morzem Adriatyckim. Graniczy z Węgrami, Słowenią, Serbią, Czarnogórą oraz Bośnią i Hercegowiną. W roku 1991 odłączając się od Jugosławii Chorwacja uzyskała niepodległość, od tego czasu w państwie zaczęła się bardzo prężnie rozwijać turystka.

Chorwacja posiada  5835 km linii brzegowej, z czego większość przypada na wyspy. Jest ich tam aż 1158 z czego zamieszkałych jest zaledwie 47. Bardzo różnorodne ukształtowanie terenu, wspaniałe czyste morze, piękne góry i bardzo zielone wyspy oraz fakt, że Chorwacja jest bardzo bezpiecznym krajem, przyciąga niezliczone rzesze turystów z całego świata. Bardzo dużo polaków również upodobało sobie ten kraj jako cel podróży.

Dubrownik, miasto położone najdalej na południe wysuniętego regionu Dalmacji jest uważane przez wielu za najpiękniejsze miasto świata. Nazywane jest "Perłą Adriatyku" i uznane jako zabytek światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Odwiedzają je nie tylko zwykli turyści, ale też członkowie rodzin królewskich, sławni aktorzy i politycy a także światowa śmietanka towarzyska.

Miasto jest swego rodzaju kompleksem otoczonym murami. Mają one dwa kilometry długości i 25 metrów wysokości. W murach znajdują się 2 okrągłe wieże, 14 kwadratowych, 2 fortyfikacje w rogach oraz wielka forteca. W tym miejscu podczas wojny bałkańskiej toczyła się bitwa w obronie Dubrownika.

Zwiedzanie miasta odbywa się pieszo z racji tego, że wszystkie zabytki zlokalizowane są w obrębie Starego Miasta. Główna ulica starówki (Placa) ciągnie się od wieży zegarowej aż do portu. Jest ona najbardziej reprezentatywną arterią Dubrownika, na której cały dzień chodzą tłumy turystów i mieszkańców. Koniecznie trzeba zobaczyć Wielką fontannę Onufrego pochodzącą z 1438 roku. Naprzeciw fontanny znajduję się jedno  nawowy kościół Zbawiciela który powstał w XVI wieku. Obok znajduję się znacznie bardziej okazała świątynia Franciszkanów, której budowa zaczęła się w 1317 roku.

Dubrownik jest miastem wielu kultur w którym znajduję się kościołów i cerkiew oraz jedna z najstarszych synagoga pochodząca z XV wieku. Warto zobaczyć też Pałac Sponza który jest największym z dubrownickich zabytków, wzniesiony w 1522 roku. Budynek w historii spełniał różne funkcje. Mieściły się w nim: urząd celny, skarbiec, mennica, urząd miar, Akademia Dubrownicka, a nawet Muzeum Rewolucji Socjalistycznej. Obecnie jest tutaj Archiwum Republiki Dubrownickiej (Arhiva Dubrovacke Republike) ze starymi dokumentami dotyczącymi dziejów miasta. Zebrano tu również wyjątkową kolekcję manuskryptów z których niektóre z nich liczą sobie  1000 lat.

Zwiedzanie warto skończyć przechadzając się po murach miasta, z których wieczorem rozciąga się niezapomniany widok.

--
Stopka

Zobacz: ogłoszenia jachty

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

środa, 21 września 2011

Bułgarska Rawda - sposób na tanie wczasy

Wiele osób planując wyjazd na wczasy do Bułgarii, poszukuje zakwaterowania w dwóch największych kurortach rejonu czarnomorskiego, a mianowicie w Słonecznym Brzegu lub Złotych Piaskach. Warto jednak przyjrzeć się niewielkim miejscowościom zlokalizowanym w najbliższej okolicy tych dwóch ośrodków.

Często bowiem okazuje się, że osoby, które interesują tanie noclegi w Bułgarii, znajdują niedrogie kwatery o bardzo wysokim standardzie i najwyższej jakości usług właśnie w sąsiadujących miejscowościach letniskowych. Jedną z nich jest Rawda- mały kurort nadmorski Bułgarii, położony w środkowej części wybrzeża. W miasteczku wciąż przybywa hoteli i apartamentowców, w których można wykupić stosunkowo niedrogie noclegi. Dodatkowym atutem jest położenie miejscowości- bez problemu z Rawdy można dostać się do Słonecznego Brzegu, czy na zwiedzanie sąsiedniego Nessebaru. Apartamenty w Rawdzie zapewniają komfortowe i luksusowe zakwaterowanie. W ośrodkach wypoczynkowych czekają na gości baseny, centra odnowy biologicznej, sauny, gabinety masażu i wiele, wiele innych atrakcji.

W Rawdzie można znaleźć liczne wspaniałe i niedrogie restauracje, które serwują przepyszne dania kuchni bułgarskiej i nie tylko. Warto wybrać się na typowo bułgarski obiad, spróbować sałatki szopskiej czy musaki. I delektować się bułgarskim, najstarszym piwem, jakim jest Kamenitza. W kilku miejscach można przy jedzeniu posłuchać muzyki na żywo, co uprzyjemnia wieczorne biesiadowanie.

Miejscowość jest wręcz stworzona na wakacje z dziećmi. Plaża jest szeroka, a wejście do morza łagodne i płytkie. Maluchy mogą spędzać wiele czasu w wodzie i bawić się w piasku. Jest tu także wesołe miasteczko, które również stanowi nie lada atrakcję dla najmłodszych urlopowiczów.

Amatorzy wszelkiego rodzaju sportów i aktywnego spędzania czasu na pewno nie będą się nudzić w Rawdzie. Można tutaj nurkować z rurką, zwłaszcza przy drugiej, skałkowej plaży, można skorzystać z boisk do siatkówki lub kortów tenisowych. Pozostaje także do wyboru cała paleta różnego rodzaju sportów wodnych.

Rawda daje możliwości spędzenia naprawdę ciekawego i aktywnego urlopu za stosunkową niewielką cenę.

--
Stopka

babaczek

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.

poniedziałek, 19 września 2011

Szkolenia - Współczesne Igrzyska

W dzisiejszych czasach trwa ostra walka na rynku hotelarskim o klienta, nic dziwnego że kilkudniowe szkolenia w sali konferencyjnej hotelu są dla ich właścicielem prawdziwym rarytasem.

Kiedyś szkolenia kojarzyły się spędzanie wiele godzin czasu z twardym długopisem, grubym zeszytem i pięciominutowymi przerwami na papierosa. Nie obyło się również bez trudnych pytań zadawanych przez egzaminatora, którym najczęściej okazywał się sam Pryncypał lub któryś z jego zastępców.



Od kilku jednak lat mamy tu znaczący postęp. Szkolenia prowadzą fachowe firmy, a właściwie ich pracownicy zwani powszechnie trenerami. Tego niezwykłego człowieka z szerokim uśmiechem nie tyle jednak interesuje rzeczywista wiedza którą nabędzie w czasie szkolenia kursant ile to zęby było kurantowi miło.



To żeby było miło jest w tym artykule wyrażeniem kluczowym. Mamy bowiem tu kilka stron którym niezwykle na przyjemności osoby szkolonej zależy. Omówmy je pokrótce:



Firma szkoleniowa - zdaje sobie doskonale sprawę że podstawa jej sukcesu jest zadowolenie kursantów, to oni bowiem będą swoimi opiniami decydować o jej przyszłości na rynku. Kursant nie jest zadowolony spędzaniem całych nocy nad notatkami lecz połączeniem nauki z zabawą.



Hotelarz - pełni on rolę dobrego wujka Sama, udostępnia salę konferencyjne, sale balowe do dancingów, odpowiedniej klasy pokoje, organizuje wieczory przy ognisku i inne interesujące imprezy, oczywiście za uczciwą opłatą. Należy pamiętać że niektóre hotele w 80% utrzymuje się właśnie z tego rodzaju szkoleń.



Pryncypał - na pierwszy rzut oka, wydaje się że nie powinien być on z takiego obrotu sprawy zadowolony, jest jednak wręcz przeciwnie Pracodawca może powiedzieć że jego podopieczni zostali przeszkoleni przez fachową firmę, dodatkowo wracają do niego ludzie wypoczęci, uśmiechnięci i szczęśliwi, gotowi poświęcić swój cały czas byle kiedyś jeszcze być wysłany na szkolenia.



Trener - tu konkurencja jest bardzo duża, zarobki trenera zależą od bardzo wielu rzeczy łatwości nawiązaniu kontaktów międzyludzkich, umiejętności retorycznych, ciekawej można powiedzieć intrygujących gestach (mowa ciała) czy wreszcie urokowi osobistemu często nazwisko trenera decyduje jakiej firmie zostanie powierzone szkolenie.



I w końcu sam kursant, jest zainteresowany aby nie tylko się dobrze zabawić albo zachować kilka kartek notatek, chce zachować kontakty które być może w przyszłości okażą się bardzo przydatne czy to dla kariery zawodowej czy to dla sfery finansowej. Trenerzy maja na ogół dobre rozeznanie którzy kursanci będą dobrze pracowali na wizerunek ich firmy ( robili swoisty marketing)



Niektóre kursy noszą dumną nazwę kursów lub szkoleń europejskich. Co ma wskazywać na ich szczególną wartość Europa, europejski europejczyk, unia, unijny, wspólnotowy. Może to nie mieć nic wspólnego z Unią Europejską ale jak to brzmi. Czujemy się wtedy dumnymi Europejczykami.



A co z wiedzą???? Spotkałem się kiedyś ze szkoleniem dla przedsiębiorców Europejskie Prawo Gospodarcze, trener prowadzący to szkolenie nie miał żadnego pojęcia o prawie europejskim za to był szalenie przystojny i oczywiście bardzo miły. To wystarczyło by jego wykłady bardzo się podobały, tym bardziej że ten młody człowiek wprost błyszczał nietuzinkowym poczuciem humoru.



Tak naprawdę szkolenia to nowoczesne igrzyska, czyli świetny interes dla wszystkich uczestników:

Firma szkoleniowa - utrzymuje się na rynku, dodatkowo daje zatrudnienie trenerom

Hotelarz - ma wykorzystane sale konferencyjne, sale balowe i większość pokoi

Pracodawca - ma spokojne sumienie że dba o rozwój zawodowy i kulturalny pracowników

Kursant - ma poczucie że przeżył coś niezwykłego i to jeszcze na rachunek swojej firmy.



Nic więc dziwnego że szkolenia obok imprez integracyjnych stanowią w dzisiejszych czasach ulubioną rozrywkę zagwarantowaną przez Pracodawcę, co więcej jest to też nagroda i wyróżnienie dla pracownika, stanowi bowiem podkreślenie że Pryncypał wiąże z nim nadzieję na przyszłość.

--
Stopka

Podroże Vooa

Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - Twojego źródła artykułów do przedruku.